Ostatnio brak czasu na
cokolwiek.
Płynnie przechodzimy z
jednej choroby w drugą.
Najpierw było 3
tygodnie zapalenia ucha i innych infekcji z kuracją antybiotykową u obu
chłopców, potem ospa nr 1, teraz ospa nr 2 jeszcze trwa, a mamy już u Starszaka
kolejne przeziębienie lub alergię. Siedzi w domu i jest pod obserwacją, a ja
chyba oszaleję do reszty.
W międzyczasie Leo miał
ospę na gałce ocznej, a ja spanikowałam. Na szczęście posmarowaliśmy maścią oko
(da się!) i przeszło.
Smyk pochodził tydzień
do przedszkola, teraz znowu w domu. Są ferie tak czy siak i w sumie w
przedszkolu ponoć ok. 10 osób, mimo
zapisu ok. 60 dzieci, także i tak pewnie by nie chodził. Co z tego, że
mamy ferie, jak ja z dwójką jestem totalnie uziemiona w domu :(
Nawet nie ma jak wyjść
na spacer.
Przepadły nam
szczepienia Juniora (kosztujące 250 pln), przepadła nam wizyta w poradni alergologicznej,
przepada nam ładna pogoda.
Siedzę w domu od 18
grudnia i tylko podaję leki, smaruję, odciągam gluty, oklepuję, gotuję,
przewijam, itd...Lekko nie jest.
Fakt, że odporność
dzieci po ospie spada na 2 miesiące dobija mnie dodatkowo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz