Po 4 dobach gorączki
39,5 st,
po nocnej wizycie w ambulatorium, 2 wizytach prywatnych Ksawek dziś w nocy
znowu miał 39,3 st
i już jedzie od rana na antybiotyku.
Jest godzina 12:00
Ksawek nie chce jeść, słania się z nóg, znowu ma dreszcze, zasypia, a ja z
bezsilności i zmęczenia najchętniej bym zniknęła.
Już nie mam skąd
czerpać siły, chyba cała rezerwa zużyła się w ciągu ostatnich kilku dni.
Od wielu tygodni nie
przesypiamy ani jednej nocy. Junior nie przestaje się drzeć w dzień i w nocy co
godzinę.
Przy Ksawku siedzimy
średnio do 3:00 aż spadnie gorączka.
Potem co godzinę
krzyk Leo stawia nas wszystkich na równe nogi, no i potem ewentualnie o 6-7:00
Leo budzi się do życia.
Brak snu, brak
słońca, brak świeżego powietrza, bez spacerów, bez kontaktu z ludźmi.
Cały dzień (od 2
miesięcy!!!!) codziennie – podawanie leków ciągle zainfekowanemu niemowlakowi
oraz wiecznie ostatnio choremu, nieznośnemu w chorobie, niewiele jedzącemu 4 latkowi.
No i odciąganie
glutów – pani dr kazała co 10-15 min Starszakowi, bo ma niezwykle duży obrzęk
śluzówki nosa i ten katar Mu siedzi gdzieś głęboko. Ksawek podczas spania
charczy tak głośno, że sam się tego boi i się budzi. Dusi się przez sen i
przestaje oddychać na ułamki sekund. Męczy się tak już od 3 dni i nocy – z niemalże
w 100% zatkanym nosem.
Do całej infekcji
doszła alergia na pyłki (Olsza, Leszczyna).
Poprzedni antybiotyk
skończył miesiąc temu.
To ile razy
wypowiadam podczas jednego posiłku „jedz”, ile razy podgrzewam herbatę, ile
razy podgrzewam zupę, ile razy proszę o wymycie zębów, ubranie się itd. doprowadza
mnie dodatkowo do szału, bo w chwili obecnej ząbkujący drący się zainfekowany Junior
nie wymaga takiej opieki bezpośredniej jak Starszak. Starszaka muszę karmić i
to karmić podczas ciągłego jęku lub płaczu i glutów wiszących do brody. Każdy
kęs jest przekupstwem, targowaniem się, przekonywaniem, że jednak trzeba,
obietnicami nagród...
Nie wspominając o
lekach, które nie mogą być wyplute, mimo, że Ksawek i tak nimi już pluje. Każde
zakropienie nosa to walka, ona trwa kilkadziesiąt minut.
Kiedy to się
skończy?
nie dajcie sobie wejsc na głowe, może nie posyłajcie dziecka do przedszkola jakis czas, albo niech tran łyka na odporność..szkoda, że dziecko tak się męczy już tak długo
OdpowiedzUsuń