Wczoraj skończył
Starszak, zaczął Junior, a dziś zaczęłam ja.
Leo od niedzieli ma
39,5 stopni gorączki, wymiotuje i ma bordowe przekrwione gardło.
Ja mam „tylko” ropną
anginę.
Ksawek dziś dzięki
dziadziusiowi poszedł na 20 minutowy spacer, a ja wcześniej mogłam udać się do
lekarza.
Taka piękna wiosna tej
zimy, a my nadal kisimy.
Powolutku, powolutku,
coraz więcej nas opuszcza domowy szpital...
Jeszcze tydzień.
W piątek kontrol
dzieci.
Kocham naszą pediatrę!
Wróciła! Oczywiście się nie dostaliśmy w poniedziałek.
Mama zrobiła scenę i
lekarka przyszła na wizytę domową.
Chciałabym ją mieć na
własność, jest wspaniała, ale zasadnicza, kategoryczna i nie przyjmuje
prywatnie nigdzie :/
Szkoda wielka, ale
szanuję Ją przez to jeszcze bardziej.
A ja jestem tak skrajnie wyczerpana, że nie mam siły na nic kompletnie, nawet nie włączam kompa wieczorem tylko padam na twarz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz