PIĄTEK –
Rano Mama zobaczyła
Ksawusiową skórę i podjęła męską decyzję – natychmiast jedziemy do naszej
alergolog. Okazało się, że nasza Pani dr gdzieś wyjeżdża i była tak miła, że
kazała nam przyjechać jak najszybciej do szpitala i tam nas przyjęła w trybie
natychmiastowym, co jest normalnie nierealne, bo terminy są kilkumiesięczne!!!
Wstępnie telefonicznie powiedziała, że być może będziemy musieli zostać na
oddziale na kroplówkę ze sterydami. Na szczęście obyło się bez takiej
konieczności. Okazało się, że tutejszy lekarz pediatra tylko nam namieszał w
leczeniu a efekty były zupełnie żadne. Walczymy dalej, jednakże 12 lipca
idziemy do szpitala na jednodniowy pobyt tym razem konsultacja dermatologiczna
i kontrolne usg Ksawkowego brzuszka.
Skrajnie wkurzające jest
to, że każdy lekarz, zamiast patrzeć na pacjenta globalnie i zamiast trzymać
się „jednej linii i kierunku” leczenia to każdy próbuje udowodnić, że ON jest
najlepszy, a jego metoda lepsze od dotychczasowych. Zawiodłam się na naszym
pediatrze.
Najgorsze jest to, że
tutaj nie ma już innego. Jak można leczyć dziecko u 3 lekarzy...? jeden w
przychodni – konieczność, bo szczepienia, bo bilanse, bo recepty na mleko
[niedostępny poza godzinami pracy w przychodni], drugi – prywatny, dostępny
owszem prawie zawsze, ale podważający zazwyczaj leczenie innych i nie ma
specjalizacji z alergologii, i nasza alergolog, która zna naszego synka
najlepiej, która jest nam potrzeby najczęściej, ale jest tam, a my tu i nie
zawsze mogę do niej podejść :(
DZIŚ KSAWERY SKOŃCZYŁ 2,5 ROCZKU ! ! !
nie muszę chyba pisać, jak mnie to wciąż zaskakuje, że Ksawek nie jest już niemowlakiem ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz