To tylko mała część Jego możliwości, którą dziś zapamiętała Mama:
Mama je, ma pełną buzię, Ksawek dociekliwie zadaje kompletnie nie zniechęcony brakiem odpowiedzi to samo pytanie, po raz 5ty...10ty... W końcu Mama trochę przełknęła i mówi lekko plując okruchami:
„Kochanie!Mamusia
je!”, a Ksawek na to: „Jak się je Mamusiu, to się nie gada!”
Wróciliśmy
ze sklepu, rozkładamy łóżka, szykujemy się do snu dziecięcia,
dziecię jak zwykle wieczorem przed spaniem uwalnia swoją
nadprodukowaną i nie zużytą energię, wygłupy z Mamusią,:
K:„
bigaj ze mną mamusiu!”
M:„
dokąd chcesz biec?”
K:
„do mamusi kuchni!”
M:
„hmm, wszystko jest mamusi – mamusi kuchnia, mamusi duży
pokój....a gdzie mieszka tatuś?”
K:
(chwilunia namysłu) „w aucie!”
Ksawek
widzi na klatce schodowej muchy latające w kółko pod lampą, jak
to muchy i mówi:
„obać
mamusiu, kurze tu latają!” [w sensie kurz, pyłki]
Spacer.
Idziemy sobie ładnie, nagle Ksawek mi się wyrywa, biegnie na trawę,
staje za drzewem i głośno robi
:”siiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii” pytam – „co
robisz?” Ksawek: „jestem pisem! lobię sisi w krzaki!”
Żarcików
jest mnóstwo, każdego dnia, część gdzieś ulatuje z mojej
pamięci, część na szczęście uda mi się zapisać, bo uważam,
że warte zapisania :)
Dziś udało nam się zobaczyć aż 2 dłuugaśne pociągi towarowe wiozące węgiel!:)
Poza tym nadal
walczymy z wysypką. Jest niestety ciągle coraz gorzej :(
Jutro
z rana kąpiel w krochmalu, potem może posypiemy się mąką
ziemniaczaną, potem telefon do pediatry czy możemy się smarować
maścią więcej niż 1 x dziennie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz