Temat jedzenia-niejedzenia naszego
alergika to temat rzeka. Są okresy gorsze, są lepsze. Te gorsze to takie, kiedy
Ksawek nie je nic, tylko pije mleko i wodę mineralną nie gazowaną z sokiem
malinowym lub ewentualnie herbatkę z cytrynką.
Od wielu miesięcy Smyk nie zjadł owocu,
nie dał się nabrać na kompot, tarte jabłko, rysowanie twarzy na warzywach i
owocach… Ksawek nie tyle nie je nic poza swoim utartym do bólu monotonnym
jedzeniem, z którego z każdym miesiącem coś jest przez „panicza” wykluczane na
czas bliżej nieokreślony, ale boi się nowych kolorów, kształtów, konsystencji.
Ma przedziwne upodobania, zakrawające na
obsesje. Mama czasem się poddaje i wpada w otchłań bólu bezsilności, ale potem
cóż, trzeba znowu próbować. Oto fotorelacja z pułapek i prób żywienia mojego
niejadka
Pan „KIWIUCH” nie przeszedł… Mimo, że
był mocno posypany uwielbianym przez Ksawka cukrem kryształem, Panicz wylizał tylko cukier. Natomiast przełomem
absolutnym było…zjedzenie 2 małych paczek frytek w McDonaldzie. WIEM! Grzeszę! Ale
ja się cieszę! :)
Nie dlatego, że zjadł wieczorem frytki
na nie wiadomo jakim oleju i z jakich ziemniaków i z jakimi dodatkami. Trzęsłam
się w głowie z obawy przed ewentualnymi bólami brzuszka, wysypkami itd.. ale dlatego,
że pierwszy raz od bardzo dawna widziałam swoje dziecię, które JE ZE SMAKIEM I
MÓWI – „tatusiu, kup mi jeście!” :)
:P Szok! Mam nadzieje, że w ciągu kilku
lat uda nam się przekonać Go do innych rzeczy, przekonać, że one nie robią Mu
krzywdy [bo tak chyba sądzi mój mały Wrażliwiec]…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz