Rano
byliśmy u naszego pediatry. Wysypka jest alergiczna.
Prawdopodobnie pylące trawy z czymś się znowu skrzyżowały.
Zmiana
leków [wszystkich], proszku do prania, emolientów, podejścia.
Mama
jest jeszcze troszkę pogubiona w tym wszystkim i nie wiem czy mi
ulżyło, czy wręcz przeciwnie. Znowu usłyszeliśmy, że
prawdopodobieństwo wystąpienia za kilka lat astmy jest bardzo duże
:( patrząc na intensywność reakcji Ksawkowego organizmu :(
Dostałam
też całą siatę ulotek i poradników dla rodziców dzieci z AZS i
szczerze powiedziawszy to jakoś nie czuję się takim rodzicem. Mam
odczucie, że owszem, Ksawuś jest alergikiem, ale nie ma ATOPII. Nie
drapie się, ma ładną skórę, nie choruje w ogóle. To dość
nietypowe dla dzieci z atopią.
Cały
czas po cichutku liczę, że kiedyś wszystko się unormuje...
Ponieważ
Pan doktor mieszka tuż przy Skwerze, od razu raniutko zaliczyliśmy
zabawy na świeżym powietrzu. Rano jest jakoś piękniej :)
Ptaki
głośniej śpiewają, nawet udało nam się poobserwować mamę–ptak
karmiącą swoje maluchy-ptaki w dziupli tuż nad naszymi głowami :)
Ksawek
natomiast wyprawiał jakieś dziwne akrobacje na zjeżdżalni, my z Tatą
zajęliśmy się asekuracją i fotografowaniem:
Po
obiedzie byliśmy w ogrodzie u kolegi Ksawuśka, co prawda panowie
nie specjalnie spędzali czas wspólnie, ale dobrze, że każdy z
nich robił to na co miał ochotę :) Nasze dziecię zauroczyła
trampolina, tak więc trampolinił się cały czas:
ps.
Nie wiem czy wszystkie dzieci tak się pocą w fotelikach
samochodowych, u nas – absolutna tragedia, pot leje się
strumieniami, przez co Ksawkowa skóra nie leczy się, a wręcz
przeciwnie :/


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz