Wczorajszy
dzień był intensywny.
Rano
poszliśmy ze Smykiem na Zdrowe Dziecko, bo wysypka nie ma zamiaru
opuścił Ksawka skóry, mało tego, rozgościła się zbytnio i
wywaliła nogi na stół – obsypała całe plecki Ksawkowe, obie
nogi, wgramoliła się na szyję i niebezpiecznie zdąża w kierunku
twarzy. Niestety szału nie było, tzn. diagnoza żadna, raczej mam
iść do dermatologa. Super, że bez skierowania, ale terminy pewnie
takie, że wysypka by nas wszystkich raczej obsypała, niż została
skonsultowana, a więc pewnie pójdziemy w poniedziałek prywatnie
nakarmić prywatną polską służbę zdrowia [jakbyśmy mało na nią
wydali dotychczas]...
Po
lekarzu odwiedziliśmy wszystkie place zabaw po drodze, zaliczyliśmy
ZUS [najbardziej luksusowy budynek w mieście, nawet Ksawek był
zdziwiony, że bankomat to nie bankomat tylko pudło, które zamiast
pieniążków wydaje byle jaki świstki papieru i że jakaś pani
ciągle coś mówi, ale jej nie widać :P ], rundka po sklepach itd.
Szybki obiad i na rower.
Tata
nieobecny do wieczora, więc wybraliśmy się z synem na dłuuuugi
spacer/rower we dwoje.
Ja
na nogach, Ksawek na PUKY. Genialny mały rowerek biegowy! Pierwszy
raz chyba, to co mówiła reklama, sprawdziło się w 100% i Smyk odkąd
na nim usiadł używa Go zamiast nóg i jeździ nim do sklepu, na
plac zabaw, do lasu, nad wodę, na długie spacery – o ile
dotychczas dystanse były umiarkowane, tak jak prędkość Ksawka,
tak teraz już prędkości są nie na ludzkie nogi spacerujące, więc ustaliliśmy pewne zasady – Mama traci z oczu Syna,
krzyczy „Stop!Czerwone!” i dziecko mądre hamuje, czeka, aż Mama
powie „Zielone!można jechać!” W międzyczasie, oczywiście w
odpowiedniej chwili, Ksawek operuje niewidzialną gałką od skrzyni
biegów, grzebie patykiem/kluczykiem w stacyjce i jest prawdziwym
autem! Póki co, jego ulubione to żółte cinquecento :D i właśnie
nim zazwyczaj jest.
Uwielbiam
spacery ze Smykiem!
Uczenie
dziecka świata jest nieocenionym przeżyciem i nie oddałabym tego
nikomu!
Sama
uczę się codziennie od Niego nie mniej, niż On ode mnie...
Ksawek do mrówki "ej, nie idź tam! slaban zamknięty!" ...
Dzwoni do tatusia...
Myje auta/trawy w myjni ręcznej, wężem/badylem...
... a tak uczy kamienie wchodzić na 3 piętro po schodach :)
Po
całym dniu, bez drzemki [Ksawkowi od bardzo dawna szkoda czasu na
spanie w dzień] z całą masą tak zwanych atrakcji, Smyk wcale nie jest
zmęczony i daje popalić do 22:00 :)
Ładowanie baterii i dziś wszystko od nowa!





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz