Oj
ciężki był dziś dzień. Dziś Mama chce Ci synku powiedzieć, że
jesteś najwspanialszym, najmądrzejszym, najbardziej cierpliwym,
najukochańszym Synkiem! Tak bardzo chciałabym nie czuć zmęczenia,
mieć zawsze siłę odpowiadać na wszystkie Twoje pytania, lepić z
Tobą zwierzaki z plasteliny kiedy tylko zapragniesz...
Dziś
kontrola u pediatry prv. Nic ciekawego, włączenie jednego leku,
odstawienie drugiego. Dziś widać, że pan doktor niestety był
myślami już na urlopie. Denerwuje mnie jak po raz setny muszę
przypominać na co Ksawery jest uczulony. Wkurzają mnie
niedorzeczne, nieadekwatne do wyników badań teorie snute naprędce,
żeby się już nas pozbyć. Generalnie, intuicyjnie czuję, że pan
doktor jest tym razem w wielkim błędzie i wysypka Ksawka nie jest
wywołana białkiem mleka krowiego, co usilnie mi dziś Pan doktor
wmawiał, że na pewno w czymś Mu daję – że może jakieś
bułeczki daję, albo czekoladkę, albo albo...kazał odstawić w
zasadzie wszystko, łącznie z sokiem malinowym, cytryną, naszymi
kremami i kosmetykami, proszkami...No i poczekam jeszcze do
poniedziałku. Jeśli nie będzie jakiegokowiek postępu znowu wizyta
u alergologa.
Martwi
mnie też fakt, że Ksawuś zaczyna reagować histerią na wizyty u
lekarza, a dotychczas nigdy nie zapłakał, nawet przy pobieraniu
krwi z żyły:( Chyba ma dość lekarzy, Mama też.
Znowu przestał jeść.
Dziś tylko mleko. Dobrze, że ktoś stworzył BEBILON PEPTI!
Chciał frytki, Mama obiecała, ale przez ten tydzień musimy być bardzo ostrożni i zobaczyć czy stan skóry ulegnie poprawie, więc niestety - mamusi słowo rzucone na wiatr:( przepraszam Synku:*
Wczoraj natomiast, Mama zajadała się lodem, przyzwyczajona, że Ksawek nie reaguje na jedzenie w żaden sposób, a tu Ksawek patrzy patrzy wierci wzrok w lodzie i mówi: "daj mi tego loda!" Wyrzuciłam całego do kosza, nie żałując, bo był niedobry [mimo, że niby najstarsza lodziarnia w mieście], a Ksawusiowi obiecałam sorbet...Tylko znowu te surowe owoce krzyżujące się z pyłkami...Ech:(
Dziś
po wielu prośbach Ksawka „ja chcę lepić ludki z plastelinki!”
- Mama przerwała prace domowe i ulepiła jeżyka. Kolce zrobiliśmy
z wykałaczek. Ksawek miał oczywiście swoje własne zdanie w
kwestii zabawy plasteliną i z jakimś dziwnym błyskiem w oku małego
szaleńca zaczął dziabać patykami po jeżyku i mówi: „ ja Mu
lobię zik zik w dupkę i nos!” po czym dodał: „ pać mamusiu,
zlobiłem bidlonkę i ona ma KŁYY!!!!”
Tęczowa
LALA [czyt. żyrafa], które szybko straciła nogi i głowę...



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz