Wczoraj spędziłam z
moim starszym synem bardzo miłe i fajne popołudnie na rowerach.
Pokonaliśmy wspólnie
całkiem spory dystans, szczerze powiedziawszy zdziwił mnie mój pierworodny syn
kolejny raz :)
Mało, że dał radę, to w
piwnicy, dokąd chadzają z Tatą, był moim głównym pomocnikiem, ściślej – ja byłam
Jego pomocnikiem! Nie poradziłam sobie z kłódkami, On owszem, poradził sobie.
Objechaliśmy moje stare
kąty, zrobiliśmy sobie ławeczkowy piknik, a potem jak już plac zabaw
opustoszał, razem zjeżdżaliśmy na zjeżdżalni, razem się huśtaliśmy...
Mój mały kochany Smyk
staje się coraz mocniej odrębną jednostką. Jest takim mądrym dużym chłopcem,
sam wysnuwa wnioski, analizuje świat dookoła, ma swoje zdanie, nie robi
wszystkiego wedle mojego życzenia, robi wszystko po swojemu.
A oto ząbki Juniora.
Godne uwiecznienia, wychodzące w wielkich bólach, krzycząco-marudząco:




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz