Misiowi wrócił apetyt,
co mnie niezmiernie cieszy! Dużo wcina, aż miło patrzeć :)
Jego apetyt napędza
moja radość i chęć do podawania nowości.
Jadł już jajecznice,
chleb z masełkiem, nasz rosołek z lanymi kluseczkami, wylizywał łyżeczkę z
sałaty z jogurtem na słodko-kwaśno, kompot z truskawek, jogurt z owocami
leśnymi, wafle ryżowe z sokiem owocowym, biszkopty w całości, herbatniki dla
dzieci, cielęcinę, pomidory, twaróg na slodko z jogurtem, szpinakową z żółtkiem (Zupa Ksawusia), dziś też zjadł zupkę z królikiem i kalarepką oraz płatkami gryczanymi (Ksawety karmił dziś Leo i szybko stwierdził, że nie może znieść smrodu jego zupy (gryczane płatki) i uciekł do pokoju ostentacyjnie wydmuchując powietrze z nosa co rozbawiało do łez jedzącego (z pełna buzią) Leo.
... strasznie do tyłu jesteśmy z jedzeniem przez ten szpital i dietę, ale nadrabiamy i gonimy gonimy :)
... strasznie do tyłu jesteśmy z jedzeniem przez ten szpital i dietę, ale nadrabiamy i gonimy gonimy :)
Gorsza sprawa z zębami
– dziś na ten przykład był dzień mega mega marudzenia. Strasznie, do bólu (głów
– naszych), już czopek z paracetamolu wyciągnięty został, ale jakoś zasnął.
(Pisałam to wczoraj,
dzisiaj c.d. całodziennego jęczenia, darcia i marudzenia...)
Leo jest teraz
obserwatorem. Pięknie nas naśladuje, odkurza, myje mopem, wyciera mi buzie i
oczka jak Go karmię, wrzuca zabawki do pudeł, usiłuje wkładać wtyczki do
gniazdek (zabezpieczonych :)).
Zawsze też z dużym
zainteresowaniem ogląda swoje nadruki na bluzeczkach :) a jak przyjechały nowe smoczki, mimo, że podobne, to od razu zauważył, że inne i śmiał się, oglądał, przyglądał się, pokazywał mi, a potem delikatnie ciumkał czy dobre :P
Jest też BARDZO konkretny
i nie znosi ograniczania Jego wolności czy czasu – zmienić Mu pieluchę to
szczyt sprytu, a zmienić pieluchę z kupą i nie pobrudzić kupą wszystkiego
dookoła to w ogóle szczyt szczytów sprytu. Leo dosadnie krzykami i kopaniem i
całą gamą min pt. „jestem nieszczęśliwy, robią mi krzywdę” wyraża swoje
niezadowolenie.
Ma też swoje ulubione
przedmioty w domu – gliniany dzwoneczek powieszony w kuchni, zdjęcie ze ślubu
Mamy i Taty, tik-tak/zegarek, domofon, klucze w drzwiach i od niedawna –
szczotka do wc :) Zdarzyło się, że spacerował z nią po mieszkaniu, kiedy nikt
nie widział jak znika w łazience.
Ksawery natomiast jest
permanentnie przeze mnie szantażowany i za 5 min z moim telefonem jest w stanie
zjeść nawet gulasz z pieczarkami i pomidorami!!! Szok! Zjada też suszoną
żurawinę, ziemniaka, pomidorową z ryżem, fasolową.
Poza tym Smyk ma jakąś
zdwojoną siłę, energię i lata i biega i skacze i robi fikołki i turla się i
jeździ na rowerze, na hulajnodze, skacze po trawie, nawet tej dużej (już się
nie boi!!!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz