Moja lista blogów

niedziela, 15 grudnia 2013

Plany



Tak tak, wiadomo, każdy je robi, choć wie, że życie i tak zrobi swoje.
W piątek Mama miała iść do fryzjera. Chciałam zabrać ze sobą Smyka, podrzucić Go do dziadka, a sama się uporządkować.
W nocy ok. 1:00 z czwartku na piątek Ksawuś mnie zawołał, ja wchodzę do pokoju, a tam Ksawery po prostu płonie. Temperatura ok. 39 stopni, za chwilę mocne wymioty, dreszcze, majaki, do 4:00 takie kręcenie się, czuwanie, sprzątanie wymiocin itp.
Rano lekarz, podobno taka dziwna infekcja wirusowa – 2 dni  gorączki, kilka razy wymioty czy biegunka i koniec. U nas na szczęście już się nic poza katarem i jednorazową biegunką nie pojawiło.
Ja też mam katar, może coś znowu wisi w krakowskim powietrzu :/
Do dziś Smyk był na diecie, także wcinał ku swojej uciesze rosołki, gotowanego indyka, herbatniki, biszkopty, suchary i puste kajzerki.

Leoś odpukać zniósł szczepienie bez objawowo.

Ksawery od czwartku non stop się bawi w przedszkole.
Bawił się też dzisiaj, że jest dziewczynką, hmm, nie wiem czy to dobrze czy nie :)

Przez weekend też przypadkiem w rozmowie dowiedziałam się od Smyka o dość niepokojącej sytuacji, która ponoć miała miejsce w przedszkolu, będziemy ją jutro wyjaśniać.

1 komentarz:

  1. u nas z soboty na niedzielę były wymioty, a wczoraj mega 39,5 gorączka - dziś po choróbsku u Agaty śladu nie było poza katarem...Majkę nic nie ruszyło

    OdpowiedzUsuń