Zaczął się grudzień -
dla Smyka czas prezentów.
Wczoraj imieniny, w
piątek Mikołaj w domu, w weekend u dziadków, w poniedziałek w przedszkolu,
potem prezenty pod choinkami, potem urodziny...
Wczoraj mama poszła po Smyka do przedszkola, pełna pozytywnych emocji, wrzuciliśmy w przedszkolu wszystkie grosze na akcje „góra grosza”,
rozmawialiśmy o imieninach i prezentach, mieliśmy iść po obiedzie do lekarza na zdrowe (z wysypką), a potem na spacerek i zakupy tylko mama i Ksawek.
Zaczęło się wczoraj od
tego, że Ksawek po odpakowaniu prezentu rzucił nim i zaczął ryczeć, że to nie
jest zabawka i on tego nie chce (była to układanka logiczna z serii SOWA MĄDRA
GŁOWA – Opowiem Ci mamo! oraz książka). Potem już było tylko gorzej, Mama
poszła sama na zakupy...
I tak jest od jakiegoś
czasu codziennie po powrocie z przedszkola. Smyk nas testuje i naciąga strunę
do granic. Ciężko nie wybuchnąć. Ksawek pyskuje, piszczy, krzyczy, rzuca
zabawkami, wyrywa zabawki bratu, kopie, pluje, robi na złość dokładnie
odwrotnie niż to, o co się Go poprosi, potrafi milion razy powtórzyć: „nie chce
myć głowy” i kopać, wierzgać, a czas leci...
Stała akcja pt. „zrób mi...herbatki/soczku/kanapkę/jajecznice/bułkę/zupkę”
itd. po czym po podsunięciu tego pod nos stwierdza – „już tego nie chcę”...a
jeśli tego nie dostanie potrafi się nawet tarzać po podłodze rycząc i drąc się
w niebogłosy.
Portal onet.pl informuje dziś, że nadchodzi orkan/huragan "Ksawery" - on tu już jest! :D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz