Ja – na myśl o spacerze
w 32 stopniach mdlałam, a Smyk od rana z godziny na godzinę coraz gorzej się
czuł :(
Kaszel, szklane oczy,
pokładanie się wszędzie, płaczliwość, drażliwość, katar...Dzwoniłam do naszej
alergolog (lekarz, który odbiera telefony w święta – bezcenny), dodaliśmy
sterydy wziewne przez tubę, clemastin (ponoć ja w dzieciństwie bardzo źle na
niego reagowałam), syrop prawoślazowy -dobrze,
że miałam wszystko w domu.
Kaszel zamienił się w
suchy, uciążliwy, oczy zupełnie za mgłą, tyle tylko, że popołudniu Smyk jakby
troszkę odżył.
Poszliśmy o 19stej na
spacerek/rowerek było bardzo miło, chłodno, przyjemnie, ale teraz znowu Ksawek
nie wyglądał dobrze :( Wygląda na mega chorego...temperatury nie ma, ale jutro
nie ominie nas wizyta u pediatry. Martwię się i serce mnie boli, jak na niego
patrzę :(((
Strasznie mi smutno w
takie dni.
Póki co noce były
super, spał bardzo spokojnie i jakby regenerował się, dziś boję się myśleć co
będzie, bo ten kaszel go męczył okrutnie wieczorem.
Jak na złość, bo jutro
musimy być u notariusza o 8:00 i nie ma zmiłuj :/
Ksawuniek jest coraz
śmielszy, zaczepia wszystkich, dzieci też.
Nie wiem co mam robić, kiedy np. Smyk podjeżdża do
chłopaka i pyta, czy ten Mu pożyczy autko, a tamten mówi – NIE! Bo jesteś za mały! A Ksawek
patrzy pytającym wzrokiem na mnie, a ja mam ochotę powiedzieć do tego chłopca –
SAM JESTEŚ MAŁY!
Ps. Smyk zasnął i już
kaszle przez sen :(((((((((((((


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz