Rano. Ja w łazience.
Ksawery: Maaamo, mam dzisiaj
jakieś inne selce!!!
Ja z łazienki: jakie serce?
K: nooo, to w bziuszku...to znaczy w płucach.
Ja (zaskoczona): jak to???
K: no jakoś tak mi czasem bije, a czasem nie. Zmieź mi
ciśnienie, to zobaczimy czy mi bije!
:):): )
***
Dziś cały dzień
sami. Jest ciężko. Nie mam siły na nic. Wszystkie zapasy energii poszły na przygotowanie i organizację remontu i przeprowadzki...
Wiem synku, że mama
jest trochę zepsuta i rusza się jak mucha w smole i wszystkim irytuje.
Wynagrodzę Ci to
Kochanie:*:*:*
(Ksawery ciągle się
dopytuje kiedy Leon wyjdzie z mojego brzucha i już nie jestem pewna, czy chodzi Mu o chęć poznania brata :/ Ostatnio mówi to w kontekście odzyskania normalnej
mamy bez ogromnego brzucha, oraz chęci zamiany miejsc i zajrzenia do środka
brzucha jak to tam jest i czy na pewno ta woda, w której pływa Leo jest ciepła
jak w ciepłych krajach :):) )


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz