Pożegnalna kawka z
sąsiadami.
Zrobiło się ciemno za
oknem.
Ksawek do sąsiadów: już
ciemno, idźcie już do domu!
Ja (lekko skrępowana mimo wszystko): Ksawery, niezbyt
ładnie i grzecznie jest mówić w ten sposób do Gości, a to są nasi goście!
Ksawek (konsternacja):
yyyyy,hmmm... mamusiu, no to jak mam im ładnie powiedzieć, zieby sobie już poszli?
:D
Trudną lekcję i my
mieliśmy w nocy...
Inny sąsiad zrobił nam „pożegnanie”
i tak jak przez cały czas było miło, tak dziś w nocy zrobił taką imprezę, że po
3 próbach rozmów i uciszania musieliśmy 2 x wzywać policję. Zero reakcji ze
strony młodzieży. Ja nie zmrużyłam oka, co skutkowało zmianą planów i nie
uczestniczeniem Smyka w organizowanym przez Uniwersytet Rolniczy Dniu dziecka...
Trzeba mieć fantazję,
żeby w bloku z wiór organizować 18stkę bez dozoru kogokolwiek, z gęstością
zaludnienia ok. 15-20 os. na 43 m2, od godz. 18 do godz
7:30 rano, wiedząc, że ma się tuż nad sobą 3letnie dziecko i kobitę w 8
miesiącu ciąży...
Co za wiocha.
***
Zaległe fotki ze spaceru po Bolesławiu
(za plecami Ksawka kościół, w którym rodzice brali ślub)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz