Mama nigdy nie
powiedziała NA DWÓR – przez gardło mi to nie przejdzie :)
Mój syn natomiast,
wychowany jednak tu, a nie tam, mówił zdecydowanie częściej „na dwór”. Im był
starszy tym bardziej drążył temat, sam wyznaczając czas i granice co i kiedy ma
mówić.
Kiedy ustalił, że będąc
w Krakowie będzie mówił NA POLE, będąc tu NA DWÓR – podczas jazdy do Krakowa
pyta, czy już przekroczyliśmy granice grodu Kraka, jeśli tak, to zaczyna mówić „na
pole” :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz