Nie wiem już jakich
słów użyć, żeby opisać co w sercu Matki się dzieje, kiedy dziecko bez pardonu
idzie w zaparte i głodzi się.
Nie mam już pomysłu,
siły, czuję się tak bezradna, że się poddaję.
Hormony mi buzują do
tego wszystkiego więc najpierw się drę, a potem ryczę.
Zastanawiam się, czy
jeśli dziecko np. nic nie zje w ciągu całego tygodnia w przedszkolu to czy nie
zadzwonią po pogotowie, nie zgłoszą tego do opieki, nie oskarżą mnie o
maltretowanie dziecka. Nie wiem.
Dziecko nie je i już, a
ja nie umiem go nakarmić.
Co będzie w
przedszkolu, oto jest pytanie...
Walka trwa, Tata
walczy, ja już nie umiem.
Ja gotuję i wydaję
dyspozycje.
Wymyślam kary, straszę,
straszę coraz bardziej hardcorowo. Nic nie działa.
Przy każdym posiłku są
ryki, krzyki, darcia, wycie, plucie, odruchy wymiotne, tysiące pytań o to czy
jak powącha czy jak poliże to czy już może iść do pokoju, czy jak zje to
pójdziemy na spacer, czy może zostawić 2 kawałki, czy może zjeść zamiast tego
coś innego itd. A w międzyczasie jako przerywniki pochlipywanie, mielenie,
plucie, tupanie, WYCIERANIE CHUSTECZKĄ HIGIENICZNĄ sosu z wyciągniętego z
gulaszu kawałka schabu...
Z jednej strony ogromny
strach, że to dziecko na prawdę kiedyś zemdleje z głodu, z drugiej odzywa się
chęć bycia konsekwentnym.
Codziennie kilka razy
staję przed dylematem – CO JA MAM ROBIĆ????
Pozwolić zjeść głodnemu
dziecku bułkę...?
Rano mleko - bardzo chętnie.
Na drugie śniadanie
zrobiłam jajecznicę z wiejskich jaj, pyszna – zjadł może 3 kęsy.
Bez chlebka, bo nie
lubi z masełkiem.
Więc czyste kęsy
odrobiny jaja.
Zupa – barszcz czerwony
z ziemniakami, do tego mięsko od kości od schabu – lubił je bardzo.
Nie tknął dziś nic.
Mieszał, płakał, mieszał, chciał wymiotować. Tyle.
Po 2 godzinach jedliśmy
drugie danie – zrobiłam gulasz ze pasków schabu, z marchewką i kukurydzą w sosie pomidorowym, do
wyboru ryż lub młode ziemniaczki i surówka z wszystkich warzyw jakie dziś były
na targu – pyszności!
Od godziny siedzi przy
stole i wyje. Miał nałożone 3 paseczki schabu. Piszczy mu w brzuchu aż słychać
z daleka, skręca go z głodu to widać, mimo to nie zje, bo na schabie są resztki
sosu, którego Mu się nie udało wytrzeć chusteczką.
Drze się o bułkę, suchą
bułkę.. bez masła, bo nie lubi, i co ja mam zrobić, dać czy nie dać...?
Ksawek jest coraz chudszy,
wystają Mu żebra i kręgosłup.
Do tego te wkur....
komentarze ludzi – jaki on chudziutki.
Niech Go ktoś weźmie na
tydzień i nauczy jeść!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie mam siły na nic.
Na radość przede
wszystkim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz