Moja lista blogów

poniedziałek, 6 maja 2013

Uwstecznianie



Nie wiem już jakich słów użyć, żeby opisać co w sercu Matki się dzieje, kiedy dziecko bez pardonu idzie w zaparte i głodzi się.
Nie mam już pomysłu, siły, czuję się tak bezradna, że się poddaję.
Hormony mi buzują do tego wszystkiego więc najpierw się drę, a potem ryczę.

Zastanawiam się, czy jeśli dziecko np. nic nie zje w ciągu całego tygodnia w przedszkolu to czy nie zadzwonią po pogotowie, nie zgłoszą tego do opieki, nie oskarżą mnie o maltretowanie dziecka. Nie wiem.
Dziecko nie je i już, a ja nie umiem go nakarmić.
Co będzie w przedszkolu, oto jest pytanie...

Walka trwa, Tata walczy, ja już nie umiem.
Ja gotuję i wydaję dyspozycje.
Wymyślam kary, straszę, straszę coraz bardziej hardcorowo. Nic nie działa.
Przy każdym posiłku są ryki, krzyki, darcia, wycie, plucie, odruchy wymiotne, tysiące pytań o to czy jak powącha czy jak poliże to czy już może iść do pokoju, czy jak zje to pójdziemy na spacer, czy może zostawić 2 kawałki, czy może zjeść zamiast tego coś innego itd. A w międzyczasie jako przerywniki pochlipywanie, mielenie, plucie, tupanie, WYCIERANIE CHUSTECZKĄ HIGIENICZNĄ sosu z wyciągniętego z gulaszu kawałka schabu...


Z jednej strony ogromny strach, że to dziecko na prawdę kiedyś zemdleje z głodu, z drugiej odzywa się chęć bycia konsekwentnym.
Codziennie kilka razy staję przed dylematem – CO JA MAM ROBIĆ????
Pozwolić zjeść głodnemu dziecku bułkę...? 


Rano mleko - bardzo chętnie.
Na drugie śniadanie zrobiłam jajecznicę z wiejskich jaj, pyszna – zjadł może 3 kęsy.
Bez chlebka, bo nie lubi z masełkiem.
Więc czyste kęsy odrobiny jaja.

Zupa – barszcz czerwony z ziemniakami, do tego mięsko od kości od schabu – lubił je bardzo.
Nie tknął dziś nic. Mieszał, płakał, mieszał, chciał wymiotować. Tyle.

Po 2 godzinach jedliśmy drugie danie – zrobiłam gulasz ze pasków schabu, z marchewką i kukurydzą w sosie pomidorowym, do wyboru ryż lub młode ziemniaczki i surówka z wszystkich warzyw jakie dziś były na targu – pyszności! 

Od godziny siedzi przy stole i wyje. Miał nałożone 3 paseczki schabu. Piszczy mu w brzuchu aż słychać z daleka, skręca go z głodu to widać, mimo to nie zje, bo na schabie są resztki sosu, którego Mu się nie udało wytrzeć chusteczką.

Drze się o bułkę, suchą bułkę.. bez masła, bo nie lubi, i co ja mam zrobić, dać czy nie dać...?
Ksawek jest coraz chudszy, wystają Mu żebra i kręgosłup.
Do tego te wkur.... komentarze ludzi – jaki on chudziutki.
Niech Go ktoś weźmie na tydzień i nauczy jeść!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie mam siły na nic.
Na radość przede wszystkim.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz