Nie miałam kiedy
napisać, ale Ksawery nas zaskakuje od kilku dni.
Jedzeniem!!!
Nie mówię oczywiście,
że to rewolucja, że nagle zaczął jeść dorosłe porcje, że wcina tylko Mu się uszy trzęsą, że się rzuca na jedzenie itd., ale...
Kilka dni temu dał się (prawie
siłą, ale co tam) namówić i wziął do ust kaszę! Kaszę z sosem pomidorowym! Były
to może 4 ziarenka, przy pierwszym odruchu wziął przewagę odruch wymiotny, ale
przełknął i nie płakał :) Kaszę jadł ostatni raz w krupniku jakieś 1,5 roku temu, może więcej.
Mało tego, zjadł
pomidorową, myślał, że z literkami a było pół na pół z ryżem. Coś Mu tam nie
pasowało, krzywił się, wykręcał, pojękiwał, ale zjadł! :) RYŻ! Szok!!!
Ponieważ klopsiki nasze
Mu nie smakowały (Matka głupia dodała pietruszkę zieloną, której Smyk nienawidzi), więc zaciskając zęby
zrobiłam 4 klopsiki tylko dla Niego, bez smażenia, z mielonego, domową maszynką
babci, mięsa indyczego, tylko posolone, duszone w rosole. Wypluł, jadł jednego
klopsa ok. 30 min, kilkukrotnie podgrzewanego, w rezultacie zjadł 1,5 klopsa
wczoraj, dziś jednego i żyje! :)
To nie wszystko! Potem Mama
na szybko zrobiła naleśniki, Smyk siada i mówi, że on zje, tylko takie z
pudrem!
Dobrze, że Mama z
przyzwyczajenia robi naleśniki bez mleka! Może szału nie było, bo bardziej
wylizywał cukier, ale jednak gryzł tego naleśnika wyciętego w króliczka i serce, gryzł!
Pierwszy raz połykał naleśnika, jadł go po prostu :)
Chyba jednak rozmowy
dają dużo. Ostatnio sporo opowiadamy Smykowi o zdrowiu, witaminkach, sile,
jedzeniu w przedszkolu itd. Dociera, widać, powolutku dociera :)
A dziś dziecko mi
zaczęło krzyczeć:
Maaaaamo, głodny
jestem! Chce mi się jeść! Daj mi rosołek!
Czyżby jednak nasze
dziecię było zdolne do odczuwania głodu?...:D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz