No to dopadło nas na
dobre... Tata jeszcze się w miarę trzyma, ale pokasłuje, głowa Go boli...
W nocy Smyk pierwszy raz
wymiotował i to porządnie (ściślej to zazigał pół pokoju ze mną i Tatą
włącznie).
Mama w nocy się poddała
i rano musieliśmy wszyscy jechać do lekarza.
Ciekawa jestem jak tam
Junior. Skoro ja mam infekcje, to Junior ponoć też :(
A do tego wiosna zrobiła
nas w trąbę, pokazała się i znikła skąd przyszła...
zdrówka wszystkim! my przeżywaliśmy rodzinne choróbsko w styczniu... :(
OdpowiedzUsuńDziękujemy, przyda się bo mnie już cały brzuch boli od tego kaszlu:-(
OdpowiedzUsuń