Ooooogromny! Największy!
Rewelacyjny postęp – mój pierworodny od kilku dni nagle po prostu w końcu
nauczył się bawić z rówieśnikami!
Zaczęło się w tamtym
tygodniu. Poznał Kubę w piaskownicy pod blokiem. Kuba był grzecznie nachalny i
dlatego w końcu nie przerażony i nie czujący się zaatakowany i osaczony Ksawek
podjął dyskusję, potem zabawę a potem....o mało Mu głowa nie pękła od ciśnienia
tak biegał. Do zabawy dołączyło kilkoro dzieci z przedszkolnej grupy Ksawka i
nawet to, że dziadziuś przyjechał zabrać Ksawka do siebie nie zatrzymało zabawy
– dziadek musiała poczekać :)
Kuba – kilka
miesięcy starszy, znacznie silniejszy – bardzo ładnie pomagał Ksawkowi się
wspinać, pokazywał mu co i jak a potem nawet pchał Go za tyłek do góry
zjeżdżalni, kiedy mój Smyk nie miał siły :) Dzieci z przedszkola za to, bardzo
dokładnie Go pamiętają i ciągle Go wołają i chcą żeby się z nimi bawił,
przychodzą do mnie i pytają „proszę pani, czemu Ksawery nie chce się z nami
bawić?” – generalnie mimo dziwactw mojego na dzieci Go bardzo lubią.
W piątek byliśmy u
znajomych, którzy mają synka z tego samego roku ale z maja, więc skończył już 5
lat i chodzi do przedszkola od 2 lat. Miałam obawy, że zdominuje mi dziecko,
ale nie :) Chłopcy od naszego wejścia bawili się bardzo bardzo ładnie. Nawet
Leo nie wymagał uwagi, sam sobie spacerował, wszystko oglądał, przyglądał się
co starszaki robią i był bardzo kochany i grzeczny. Ksawek oczywiście zjadł u
Hubiego 4 x więcej niż w domu na kolację i nie chciał wracać. Mieliśmy iść na
godzinkę, byliśmy ponad 4.
Dziś z kolei, znowu
dotarliśmy tylko pod nasz blok na plac zabaw (zazwyczaj dużo spacerujemy to tu
to tam). Tam były dzieci z przedszkola no i pięęęknie się bawili. Tak ładnie,
że kiedy babcia zabrała Paulinkę (ulubienicę z przedszkola Ksawka) to zaczął
tak wyć, że musiałam go pocieszać i umówić się z babcią Paulinki na jutro.
A ja pierwszy raz poznałam
smak siedzenia godzinami na ławeczce i nie sama, bo z sąsiadką, która ma córkę w
wieku Leo. Przyszli też inni sąsiedzi, a z ich około 2 letnią córeczką bawił
się Smyk po tym, jak Paulinka go opuściła. Nawet dziś drugiego dania nie jadł,
ale za to zrobiłam Mu 2 wielkie kormki wycieczkówki z szyną i wciągnął obie a
na kolacje jajecznice, której nie lubi ponoć i jeszcze popił mlekiem :)
Jak on tak będzie
robił postępy to we wrześniu pójdzie do przedszkola cięższy, silniejszy, śmielszy,
odporniejszy i odważniejszy :)
Brawo!!!!
OdpowiedzUsuń