Są takie miejsca w
Krakowie, które czuję w swoim sercu bardziej, do takich zawsze należało stare
Podgórze. Okolice Parku Bednarskiego są do dziś marzeniem o własnym mieszkaniu/domu
tam właśnie. Odkąd pamiętam ciągnęło mnie w okolice Rękawki, Stawarza, Plac
Lasoty, Tatrzańskiej, starego miejskiego cmentarza podgórskiego, kościółka św. Benedykta,
Kopca Kraka. W niedzielę poszliśmy do Parku Bednarskiego – sama osobiście
wyturlałam Leona z wózkiem do samej góry! Kto zna ten park wie ile tam jest
schodów i jakie jest nachylenie poszczególnych odcinków :)
Ale warto było! Ooooj jak
warto! Nagle w środku miasta, tuż obok dzikich tłumów na bulwarach i Kaziku –
cyk, i cisza! Spokój, bezruch, zmurszałe kamienne ławy, schody, widok na cały
Kraków (przysłonięty cholernymi nowymi blokami), wieże kościoła św. Józefa na
wyciągnięcie ręki, oswojone wiewiórki, piękne stare drzewa...
Tuż obok parku, w
nikomu zapewne nie znanym miejscu Mama z Tatą byli na pierwszej randce...:)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz