Plany planami, a życie
swoje jak zwykle...
Zbliża się 22:00,
Ksawek i Leo nadal nie śpią, Leo obudzony przez wariującego Ksawka, bardzo
grzecznie- o dziwo – leży w łóżeczku i chyba rozwija umiejętności z szybkością
dźwięku. Podejrzewam, że postanowił w tej chwili zrobić tak zwany „skok”
rozwojowy w przyspieszonym tempie i skróconej wersji – właśnie sobie włącza i wyłącza
zabawkę znalezioną w łóżeczku (bo Leo się już kręci jak wskazówka zegara i od
kilku dni odnajdujemy go w poprzek łóżeczka, całego zadowolonego z siebie),
ciągnie za nogi wibrującego hipopotama, gada i nie wygląda na śpiącego.
Ksawek miał dziś od
godziny 18:00 bardzo zły „nahumor” bo wyrżnął zębami w podłogę i nie mógł nic
jeść, bo Go bolało. W związku z tym, zrobił nam taki sajgon, tak nas
przeczołgał swoimi krzykami, rykiem, zachciankami łącznie z noszeniem na
rękach, że oboje z Tatą jesteśmy koszmarnie zmęczeni....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz