Moja lista blogów

niedziela, 17 listopada 2013

"Przy niedzieli"




Leo obudził się dziś inny.
Dzień rozpoczął od spokojnego monologu, arii – sama nie wiem jak to nazwać, bo to było takie gruchanie, guganie, śpiewanie – piękne melodyczne dłuuuuugaśne „zdania”.
Do tego coraz częściej chichra się na głos, po wszystko wyciąga rączki, łapie i szarpie miśki z karuzeli (kiedy kładę go pod nimi na przewijaku, żeby dosięgnął).



Ksawuś natomiast zaczął dzień już od nocnego łażenia do naszego łóżka, a nad ranem wyszeptał: „mamo, boli mnie galdło”.
Ręce mi opadły...Tym razem zdążył pochodzić do przedszkola 4 dni. Dałam Mu leki i niby ma katar, ale mówi, że gardło Go już nie boli i czuje się dobrze.
Za to Tata kaszle coraz bardziej, a ja czuję się jakby mnie grypa zaraz miała porozkładać – najbardziej boli mnie gardło i kości :/


Byliśmy dziś – ja i Leo – na spacerku po Hucie, dziś osiedle Kolorowe, Teatralne, Zgody, Spółdzielcze.
Było pięknie i ruszyło mi jakieś zapomniane szufladki pamięci, musze porozmawiać z Mamą o naszych spacerach sprzed lat.
Bardzo lubię spacery sam na sam ze śpiącym niemowlakiem :) Mam czas na zebranie myśli, porozglądanie się, kontemplowanie ciszą.





 (ten kolor trawy zupełnie autentyczny, foto z komóry)


Trafiłam też do cukierni „Dorotka”, w której jestem pewna nie zmieniło się nic, ani jedna płytka na ścianie, krany, blachy itd. :) przez ostatnie 30 lat – zachęcił mnie napis, że nie używają żadnych spulchniaczy itd., że wszystko świeże – faktycznie, było pysznie :)


My spacerowaliśmy, a panowie robili sałatkę.
Ksawuś od kilku dni przepięknie je! Od Jego urodzenia nie usłyszałam od Niego „mamo, jestem głodny” tyle razy co przez 3 ostatnie dni.
Je. Pięknie je. W przedszkolu je nawet kopytka, fasolową, pulpety, ziemniaki, pije kompoty!
W domu zjadł nawet pieroga! Pierwszego w życiu! I zupę grysikową polubił. I dziś robiąc sałatkę opowiadał nam o winogronach, że zna ten owoc, bo go jadł w przedszkolu :)
Wczoraj sam wyrwał mi moją kromkę i powiedział, że chce spróbować pasty jajecznej z makrelą :) Dziś zjadł kilka kawałków babki piaskowej, krakersów, kotlecika z polędwicy w krakersach – pierwszy raz z inną panierką. Kilka dni temu sam poprosił o kisiel.
Baaardzo mnie to cieszy :)

Czas najwyższy chyba, zmienić nazwę bloga, w końcu piszę już nie tylko o Ksawku :):)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz