Leo obudził się dziś
inny.
Dzień rozpoczął od
spokojnego monologu, arii – sama nie wiem jak to nazwać, bo to było takie
gruchanie, guganie, śpiewanie – piękne melodyczne dłuuuuugaśne „zdania”.
Do tego coraz częściej
chichra się na głos, po wszystko wyciąga rączki, łapie i szarpie miśki z
karuzeli (kiedy kładę go pod nimi na przewijaku, żeby dosięgnął).
Ksawuś natomiast zaczął
dzień już od nocnego łażenia do naszego łóżka, a nad ranem wyszeptał: „mamo, boli mnie galdło”.
Ręce mi opadły...Tym
razem zdążył pochodzić do przedszkola 4 dni. Dałam Mu leki i niby ma katar, ale
mówi, że gardło Go już nie boli i czuje się dobrze.
Za to Tata kaszle coraz
bardziej, a ja czuję się jakby mnie grypa zaraz miała porozkładać – najbardziej
boli mnie gardło i kości :/
Byliśmy dziś – ja i Leo
– na spacerku po Hucie, dziś osiedle Kolorowe, Teatralne, Zgody, Spółdzielcze.
Było pięknie i ruszyło
mi jakieś zapomniane szufladki pamięci, musze porozmawiać z Mamą o naszych
spacerach sprzed lat.
Bardzo lubię spacery
sam na sam ze śpiącym niemowlakiem :) Mam czas na zebranie myśli, porozglądanie
się, kontemplowanie ciszą.
(ten kolor trawy zupełnie autentyczny, foto z komóry)
Trafiłam też do
cukierni „Dorotka”, w której jestem pewna nie zmieniło się nic, ani jedna
płytka na ścianie, krany, blachy itd. :) przez ostatnie 30 lat – zachęcił mnie
napis, że nie używają żadnych spulchniaczy itd., że wszystko świeże – faktycznie,
było pysznie :)
My spacerowaliśmy, a
panowie robili sałatkę.
Ksawuś od kilku dni
przepięknie je! Od Jego urodzenia nie usłyszałam od Niego „mamo, jestem głodny” tyle
razy co przez 3 ostatnie dni.
Je. Pięknie je. W
przedszkolu je nawet kopytka, fasolową, pulpety, ziemniaki, pije kompoty!
W domu zjadł nawet pieroga!
Pierwszego w życiu! I zupę grysikową polubił. I dziś robiąc sałatkę opowiadał
nam o winogronach, że zna ten owoc, bo go jadł w przedszkolu :)
Wczoraj sam wyrwał mi
moją kromkę i powiedział, że chce spróbować pasty jajecznej z makrelą :) Dziś
zjadł kilka kawałków babki piaskowej, krakersów, kotlecika z polędwicy w
krakersach – pierwszy raz z inną panierką. Kilka dni temu sam poprosił o
kisiel.
Baaardzo mnie to cieszy
:)
Czas najwyższy chyba,
zmienić nazwę bloga, w końcu piszę już nie tylko o Ksawku :):)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz