Jutro ten pierwszy wielki dzień w życiu naszego pierworodnego! :)
Prasując galowy strój Smyka na uroczystość pasowania na
przedszkolaka myślałam o 3 rzeczach:
1)....że za kilkanaście lat będę Mu prasować garniak na
maturę lub do ślubu :):):)
2)....że biała koszula nie wytrzyma próby śniadania w
przedszkolu i nie dotrwa do godziny 9:45
w nienaruszonym stanie swojej białości :P
3)...oraz zastanawiałam się czy ktoś Mu poprawi „gazetę”
wychodzącą ze spodni, która na 100% Mu wyjdzie do tego czasu.
Sądzę to po 2-3 minutach zachowania Smyka w domu, kiedy po
generalnej przymiarce wszystkiego dziś, powiedziałam: „Stań proszę to zrobię Ci
zdjęcie” zobaczyłam Ksawka tarzającego się w galowym stroju po sofie, podłodze
itd :/
Ksawuś dzielnie się trzyma, chodzi pięknie codziennie na
6,5-7 godzin do przedszkola, bierze udział w tańcach, rytmice, angielskim,
podoba Mu się, no i co najważniejsze dla mnie – obyło się tym razem bez
infekcji! :)
Tym razem Mama się rozłożyła i dziś dostałam antybiotyk
(nie brałam całe lata świetlne) a Tata idzie do lekarza jutro, bo jakiś taki
niewyraźny od tygodnia. A jutro też o 15.15 są w grupie Smyka zajęcia otwarte
dla rodziców, Mama pójdzie taka zakatarzona, mieliśmy iść wszyscy łącznie z
Leo, ale to chyba byłoby niepoprawne – dwoje chyrlających rodziców wśród
teoretycznie zdrowych dzieci.
Leo natomiast cały czas poznaje świat, w chwili obecnej
bardzo intensywnie przygląda się temu co my spożywamy i mięli wtedy intensywnie
jęzorkiem :) oraz usiłuje przewrócić się z pleców na brzuch – co Mu się w sumie
już od jakiegoś czasu udaje, „ino” Mu pupa ciężka zostaje jednak przyklejona
nieco do podłoża :P wystarczy ją delikatnie pchnąć i Leo zadowolony ląduje na
brzuchu :)
Ćwiczy też chwyty, chwyta się wszystkiego co się mieści w
jego łapkach (dziś po przebudzeniu chwycił się oburącz szczebelków w łóżeczku i
do nas kukał :D)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz