Moja lista blogów

piątek, 29 listopada 2013

Kręciołek i kadra przedszkolna



 Leo dziś zdecydowanie szkolił umiejętność przewrotu z pleców na brzuch. Zrobił to chyba ze sto razy, ale robi to już na zupełnym autentycznym luzie :)

Sprawa w przedszkolu nabrała rumieńców, póki co, dyrekcja nas przeprosiła oraz zapewniła, że taka sytuacja się nie powtórzy.
Ja wszystko mogłabym zrozumieć, ale dlaczego wychowawca nie zamienił z nami słowa na ten temat – tego zrozumieć nie mogłam. Wychowawczyni od dziś na L4 także rozmowa nadal wisi w zawieszeniu.
Dobrze, że mamy fajną panią dyrektor, lubię ją, a ona lubi Ksawcia i jako jedyna, wg Ksawusia – mówi do Niego: „Ksawuś” co nasz Smyk bardzo lubi. Inne panie mówią „Ksawerku” czego ani On, ani Ja nie lubimy. Pani Dyrektor wpada czasem do Ksawusia zobaczyć jak sobie radzi – Ksawery potwierdził, więc miło bardzo.
Przychodzi też do Niego Pani Ania-nasz anioł stróż- ta która od naszego pierwszego wejścia do przedszkola, 2 dni przed końcem rekrutacji, bez meldunku w Krakowie pomagała nam przebrnąć przez składanie podań mimo, że nas nie znała. Potem zawsze była gdzieś obok, a teraz Ksawuś mówi, że przychodzi do Niego czasem i że Go głaska po buzi :) To miłe.
No i pani szefowa kuchni, kolejna pani Ania– cudowna kobieta – podjęła się sama z własnej woli trudnego zadania żywienia naszego Smyka i gotuje Mu codziennie osobno...Na początku bałam się, że się szybko zniechęci, bo sama wiem jak deprymujące i demotywujące jest gotowanie dla naszego dziecięcia – 90% jedzenia idzie w kanał – a Ona gotuje i gotuje, a Smyk coraz ładniej je :) I mało tego, je tylko w przedszkolu, bo tam jest „lepsze”. Lepsze ziemniaki, lepsze kopytka, lepsze zupy (w domu nadal je tylko rosołek).
Nawet winogrona w przedszkolu są lepsze niż w domu :)

Produkcja 2013 w toku :)



A to miała być książeczka dla Leo, póki co są plansze (rękodzieło mamy):


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz