Dziś mija 7 lat od
naszego pierwszego spotkania – Mama i Tata na pierwszej randce...
To banalne, ale mam
wrażenie, że to było chwilkę temu.
Ksawuś nadal lekko
przeziębiony (już 2 tydzień), ale jutro idzie do przedszkola.
Zobaczymy ile tym razem
wytrzyma. Martwi mnie to, że zapowiadają na jutro 4 stopnie, jeśli więc pójdą
na spacer to nie będzie fajnie. Byłoby miło, gdyby któraś z Pań zadbała o to,
żeby miał koszulę w spodniach, a nie gołe plecki :(
Leoś natomiast zaliczył
mega skok rozwojowy i wraz z końcem 3 miesiąca stał się ogromnie kontaktowym,
rozgaworzonym, gruchającym, śliniącym się i plującym na potęgę starszym
niemowlakiem, który zaczął się chichrać w głos :) Szuka kontaktu, zaczepia,
wyciąga rączki po wszystko – jest cudny :)
To był intensywny
weekend.
W końcu napisaliśmy
list do św. Mikołaja. Mama zrobiła dla Leo książeczkę w 3 kolorach. To była
przednia zabawa! :) Cięłam, kleiłam, efekt super, niedługo będą zdjęcia :)
Było też bardzo
kulinarnie i kurczakowo.
Dla Smyka zupa krem z
brokułów i łazanki, dla nas kurczak z chilli w sosie mleczno-miodowym z
brązowym ryżem i surówką z tartej marchewki i jabłka.
Była dawno zapomniana
sałatka (kurczak w ziołach, pieczarki marynowane, papryczki marynowane, ser,
jabłko) a dziś Smyk namówił mnie na czekoladowe muffinki.
No i jak tu Mniej Żreć?:p
Dialog z dziś:
Mama (pochylona nad
Smykiem po kąpieli, starająca się wytrzeć prawie 4latkowi nogi):
nie skacz tak, bo mi
wybijesz zęby
Ksawek:...yyy, no przecież o to mi chodzi!
(s ł i t! )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz