Urwanie kalarepy.
Ksawek zaczął etap
kaszlu pokatarowego, z jakimiś zmianami na tchawicy i krtani, ale chyba bardzo
chory nie jest bo szaleje jak zdrowy.
Byliśmy dziś z obojgiem
u pediatry (nie naszego, bo ma urlop), o dziwo! Wcale nie dali nam od razu
skierowania do szpitala, jak zapewniała mnie pani z rejestracji, po tym, jak
zrobiłam dym, że w nosie mam politykę ośrodka zdrowia i to, że jest jeden
pediatra na pełny etat i właśnie ma urlop i nikt nas nie chce przyjąć i musze
płacić po 150 pln za prywatne wizyty.
Pani doktor przemiła,
weszliśmy bez kolejki, badała chłopaków bardzo dokładnie, rozmowę uznaję
również za wyczerpującą i pełną informacji. Jeśli chodzi o Leo – chyba zdrowy,
charczenie, kaszel i kichanie widać ma inne podłoże (refluks, wiotkość krtani,
łapczywość i przejadanie się...). Pani doktor jak usłyszała, że nasz syn 2
ostatnie doby „mało” zjada, bo po 90/100 ml a normalnie ok. 130 ml to się za
głowę złapała.
Powiedziała, żebysmy go
nie wybudzali na jedzenie w nocy, bo nie ma takiej potrzeby.
Chciałam zważyć KLUCHĘ
przed kąpielą – jak zawsze na brytfance i wadze kuchennej.
Cyk, ON/włączone, Leo
leży i ...E R R ...
Raz, drugi raz,
trzeci - ciągle ERR.
Okazało się, że waga
jest do 5 kg
:)
Grubas :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz