Nasze wspólne, pamiątki-wakacyjne
– tu akurat dla Cioci Ani i wujka Leszka, których wczoraj odwiedziliśmy:
A to Mamy, w końcu po blisko chyba 2
miesiącach uznaję pracę za zakończoną:
Dziś chcieliśmy zrobić
Ksawkowi przyjemność, pojechaliśmy do Muzeum Lotnictwa.
Ja - …średnio
zainteresowana, Tata – jakby mógł został by tam na kilka dni (odezwały się
stare pasje i zainteresowania), a Młody…miał wszystko totalnie w nosie i cały
ranek dopytywał się „kiedy pojedziemy do samolotów?” tak potem zobaczył jeden i
to Mu wystarczyło. Zapytał tylko czy na terenie ekspozycji plenerowej może
kopać trawę, usłyszał, że NIE! I włączył syrenę. Na sygnale więc wracaliśmy do
wyjścia w tempie przyspieszonym. Tata aktywował funkcję zbulwersowania, gdyż
myślał, że przynajmniej z synem „se” pogada o migach i takich tam, a tu klops…
Zdjęcia byle jakie,
jutro.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz