Moja lista blogów

środa, 19 września 2012

Relacje z wakacji



Spontaniczny wyjazd okazał się absolutnym strzałem w 10.
I pomyśleć, że wszystko dlatego, że nie było miejsc w Rabce, dokąd mieliśmy się wybrać na 4 dni.
W tajemnicy przed Tatą, Mama skontaktowała się z poznaną rok temu Panią Ewą, która ma kilka mieszkań w Kołobrzegu no i tak cudnie się złożyło, że akurat miała wolny termin na tydzień.
Mimo ogromnych przeszkód i niemiłych niespodzianek po drodze w końcu po 13 godzinach dotarliśmy wszyscy, zmęczeni, ale szczęśliwi.
Smyk jest wspaniałym kompanem podróży, nie marudzi, nie narzeka, nawet się nie buntuje jak na siku trzeba trochę poczekać podczas jazdy trasą szybkiego ruchu. Po kilku tylko marnych godzinach snu, miał siłę na spacerek i zabawy, ale chwilę potem zasnął w wózku – dobrze, że jednak go wzięliśmy. Nie pamiętam, kiedy Smyk spał wózku, będzie z 1,5 roku :)


To prawda, że każda nawet najmniejsza podróż uczy i czyni mądrzejszym :)
Ksawek zadawał 2 x więcej pytań (jeśli to w ogóle możliwe), ale tym sposobem umie już opowiedzieć o latarni morskiej, o łabędziach, mewach, o pociągach, falach, porcie, kutrach rybackich, meduzach, płaszczkach. Miał na wyciągnięcie ręki dziki, łabędzie, mewy, kaczki, meduzy, rybki, płaszczki miniatury, kózki, strusia, króliczki, kotki, fredki, jaszczurki, żaby.
Jeździliśmy rowerami, biegaliśmy z latawcem po plaży, zbieraliśmy muszelki, chlapaliśmy się w morzu, biegaliśmy w kaloszach po falach, spacerowaliśmy po molo w kilku miejscowościach, graliśmy w piłkę, odwiedzaliśmy miejsca, w których dotąd nie byliśmy (a w sumie zachodnie wybrzeże mamy już „zjeżdżone” w 95% :) ), paradowaliśmy aleją gwiazd, zjadaliśmy ryb ile się dało i na ile budżet pozwolił (3 porcje pieczonej ryby bez dodatków – 80 PLN), wsłuchiwaliśmy się w krzyk mew, chłonęliśmy jod na kredyt, delektowaliśmy się kolejny raz pięknem ogrodów Hortulus w Dobrzycy k. Mielna, byliśmy na piątkowym sanatoryjnym dancingu w muszli koncertowej i urządziliśmy sobie nocne zwiedzanie Wrocławia…
Przyznam nieskromnie, nasze dziecko wszędzie wywoływało uśmiechy na twarzach ludzi. Smyk jest tak słodkim, kochanym dzieckiem, że wcale im się nie dziwię :)
Pewnego nawet dnia, jakiś blond olbrzym wypisz wymaluj Hulk Hogan, powiedział do swojej kobiety – „zobacz jaką ten mały ma ekstra chustę”, na co Ksawek posłał Mu uśmiech szerszy niż ustawa przewiduje, Hulk poszedł, a Młody podbiega do mnie i pyta:
„Mamusiu, co ten Pan mi mówił?”
Pomijając niezaprzeczalne uroki urlopu, zdecydowanie tydzień to za mało.
Tak bardzo brakuje nam krzyku mew za oknami, że przed dłuższą nawet chwilę oboje z Tatą pomyśleliśmy o czasowej przeprowadzce nad morze.

Nie mogę też nie wspomnieć o aniołach, spotkanych w dziwacznych postaciach, ale gdyby nie oni wszyscy razem wzięci to po pierwsze nie dojechalibyśmy cali i zdrowi (anioły spotkane po 1:00 w nocy w niedzielę), a po drugie i po trzecie nie byłoby wakacji.
Pani Ewa…super kobieta, Dziadziusiu, Babciu – DZIĘKUJEMY!


fotorelacje wkrótce...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz