W niedzielę słońce
nadal świeciło, smog póki co nie powrócił (po huraganie Baśka) - wybraliśmy się
na spacer szukać wolontariuszy z WOŚP.
Po drodze
zahaczyliśmy o górkę na osiedlu obok i coż to była za zabawa!
Jakbym się cofnęła w
czasie o blisko 30 lat :):)
Ile ja tu wieczorów
spędziłam na innej górce nieopodal...To są jedna z najfajniejszych wspomnień
moich i Taty.
Miś na początku
asekuracyjnie, a potem złapał bakcyla i chyba był najmniejszym Pimpusiem, który
sam na samą górę wbiegał i zjeżdżał :) .
Do Ksawusia dołączył
kolega jeszcze z przedszkola i była zabawa na całego.
Wolontariuszy nie
znaleźliśmy, ale oczywiście wsparliśmy WOŚP na aukcji internetowej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz