Moja lista blogów

czwartek, 20 czerwca 2013

Wegan



Rośnie nam mały wegan.
Ostatnio na zakupach w sklepie mięsnym podsłuchał jakie mięsko Mu kupuję
(tak na marginesie – tu pod blokiem mam sklep, gdzie nie muszę zamawiać kilka dni wcześniej filetu z indyka, tylko codziennie są różne części indyka, do tego 2 x w tygodniu królik, wszystko na miejscu świeże mielą – raj! :) )
No i się zaczęło...
A czy szyneczka też jest ze świnki, a czy kotlecik Jego ukochany też, a po co te kości dla pieska i jak to, że nie dla pieska  itd.
Tłumaczę Mu, że tak to już jest, że zwierzątka dają nam różne swoje „produkty” i np. kurka daje nam jajka etc. Po tych moich wywodach, Ksawek spuentował:
Mamusiu a co ja mam zrobić, zieby to moje jedzenie nie było od niczego?

Dziś z kolei widzi w TV jak łowią ryby. Zaczynamy rozmowę, bo Smyk zdziwiony, że te ryby łapią na wędkę. To Mu mówię w żartach – a myślisz, że Twoje ukochane rybki SOLE lub paluszki rybne to na drzewach rosną? Też trzeba je złowić wcześniej.
Smyk zdecydowanie obruszony odparł, że jego rybki są ze sklepu i nie mają oczu.

Ja już tematu nie ciągnę, bo jak mi dziecię przestanie jeść rosół z kury, wędlinkę, kotlety schabowe i ryby to będzie żyło „mleckiem na recepte z apteki” i” hejbatką z cytlynką”.


***
Upały. Nienawidzę.


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz