No i sie zaczęło.
LATO...
Szlag by to trafił!
Ja ledwo żyję,
dzisiejsza noc była absolutnym koszmarem, myślałam, że nie przeżyję!!! A od
tego pocenia się schudłam chyba kilka kg!
Rano, jako
wysokociśnieniowiec, miałam ciśnienie 115/56, a w nocy puls 112.
Nie wyrabiam.
Do tego Ksawek już cały
chory od A do Z... Płakać mi się chce!!!
Bąble wyskakują Mu
dosłownie z minuty na minutę.
Bąble są wielkie,
czerwone, wystające, wyglądają jak po ukąszeniu komara.
To samo co rok temu.
Kaszle, mówi przez nos,
z nosa Mu cieknie, trze oczy, uszy.
Do tego potówki na
całym ciele...
Jutro przyjmie nas
nasza alergolog.
Do kompletu
dzisiejszego dnia dołączam ulatniający się gaz, wizyta pogotowia gazowego i
potwierdzenie się moich przypuszczeń o nieszczelności instalacji. Okazało się,
że nie w jednym miejscu.
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz