Czas powoli nadrabiać blogowe
zaległości.
Może jeszcze chwilka
wspomnieć z najgorętszego dla nas wszystkich okresu przeprowadzki.
Smykowi należą się
słowa absolutnego uznania, za to, że znosił to wszystko BARDZO BARDZO BARDZO
MĄDRZE, DZIELNIE I CIERPLIWIE.
Myślę, że gdybyśmy
mieli inne dziecko, nie tak wspaniałe jak nasze ;) to nie byłoby to takie
proste.
Smyk towarzyszył nam
non stop we wszystkich czynnościach od notariusza począwszy, przez zakupy,
transporty, remonty, na pakowaniu i rozpakowywaniu skończywszy.
Nie marudził, nie
sprzeciwiał się, po prostu z nami był. Jest cudowny!
Pierwsza kolacja w
nowym domku :)
Druga:
Spacerki po nowej okolicy podczas męskich (Tata, Dziadziuś, Wujek) prac w mieszkaniu:




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz