Trójka Klasowa
Na początku września
stałam się przewodniczącą komitetu rodzicielskiego w trójce klasowej w szkole u
Starszaka :)
Na razie jest ok,
dzień chłopaka za nami, przed nami Dzień Nauczyciela i są już lekkie spięcia i
skrajnie różne zdania, zarówno w przedszkolu Leo jak i w szkole starszaka.
Ludzi mocno ponosi, a
ja nie uważam, żeby zawód nauczyciela, na tyle odstawał od innych zawodów, żeby
w każdym roku obdarowywać nauczycieli drogimi prezentami, bez przesady!
***
Jesienne infekcje
Najpierw złamanie
ręki i tydzień przerwy w szkole, przerwa od zajęć pozalekcyjnych, teraz znowu
tydzień w domu, bo obaj chłopcy mają infekcję, a ja razem z nimi.
Powoli wychodzimy na
prostą, ale dopiero dziś ze względu na pogodę wyszliśmy na spacer. Tak to
kisimy w domu i uwierzcie, którzy nie mają dzieci - to nie slogan, idzie
oszaleć!
Tydzień temu
przepadły nam urodziny koleżanki z grupy Leosia, w tą niedzielę wybieramy się
na urodziny kolegi Ksawusia z przedszkola, oby się udało!
***
Kontrola nr 2
We wtorek 27.09
pojechałam z Ksawerym na drugą kontrolę do przychodni szpitalnej.
Przyjechaliśmy na
tyle wcześnie, że byliśmy pierwsi:)
Szybciutko to szło.
Zanim wróciliśmy z RTG z I piętra, to już z 30 osobowej kolejki nikogo nie było
:D
Pani dr - wyglądała
jakby przeszła na emeryturę ze 20 lat temu :) była mega niemiła, oschła i
wyniosła. Najpierw gadała coś cichaczem do pielęgniarki, a potem kazała się
Ksawusiowi położyć, bo drut będzie wyciągać.
Mnie zmroziło.
Mówię, że mąż mi przekazał, że to ma być dopiero w październiku i że w
znieczuleniu miejscowym, a ona na to, że dziś i bez znieczulenia, bo to za dużo
roboty i bardziej boli ukłucie niż samo wyciąganie druta. No i Mu harat! i
wyciągnęła.
Mnie się zrobiło
słabo, musiałam sobie usiąść, rozebrać się do t-shirta i na prawdę byłam bliska
omdlenia. OCHYDA!
Ksawek tylko raz
kwiknął, więc jak na Niego to sukces.
Po tej części
zabiegu, Pani dr sciągneła szynkę z ręki Starszaka, wyciągnęła spod leżanki
piłę tarczową i .... harat - kolejny raz, ucieła szynę gipsową, tak, żeby nie
blokowała już stawu łokciowego.
Po tych przeżyciach,
poszliśmy na czekoladę :)
Kolejna kontrola z
wyciągnięciem druta nr 2 już za 3 dni. Grrr
T-mobile
Tu może kiedyś wrócę
do tematu.
W skrócie, myślałam,
że w naszym kraju nie ma większego syfu od Orange.
Jest i to jest
T-Mobile...
Straciłam kasę,
nerwy, czas, a teraz biegam i sama odkręcam to, co schrzanili pracownicy T-mobile narażając mnie np. na karę
za zerwanie umowy w Orange po wypowiedzeniu u nich mojej umowy bez mojej zgody.
Do tego cała masa
innych absurdalnych i skandalicznych błędów pracowników - szok!
Jestem w trakcie
pisania skargi, wczoraj wypowiedziałam im umowę.
***
Samodzielne
zasypianie
U naszego starszego
syna wraz ze szkołą pojawiła się odwaga zasypiania samemu bez trzymania za rękę
lub bliskiej obecności rodzica.
Co prawda po bajce
czytanej codziennie na dobranoc, przy zapalonej lampce przy łóżku, ale to i tak
bardzo ułatwia nam rodzicom życie i jednak wydłuża wieczory.
***
Ząb
Nie wiem czy o tym
wspominałam, ale nasz Starszak nie ma jeszcze zębów stałych. Generalnie
niejadki ponoć tak mają.
Po konsultacjach ze
stomatologiem mieliśmy czekać do 7 urodzin i potem ewentualnie rtg panorama i
decyzja co dalej.
Dzisiaj ot tak,
stwierdziłam, że sprawdzę te Jego ząbki, a tu tadam! ruszają się! :) no proszę!
matczyna intuicja :P
***
Neofobia żywieniowa
przypadkiem
widziałam reportaż o terapeutce, która zajmuje się tym tematem dogłębnie. Temat
nowy, świeży, bagatelizowany i wyśmiewany przez lekarzy w przychodniach.
***
Ludki z kasztanów
Pewnego dnia po
szkole i przedszkolu, z:
torbą moją (wielką,
pełnych wszystkich przydatnych rzeczy typu chusteczki, żele antybakteryjne,
kurteczki w razie "w", picia dla obu, bułeczek z posypką itd.)
tornistrem,
2 reklamówkami
zakupów,
2 badylami ukrytymi
dzień wcześniej przez Ksawka w przyblokowych zaroślach
poszliśmy na osiedle "za tory",
kawał drogi, szukając kasztanów.
Znaleźliśmy i Ja
tymi kijami pozrzucałam całą wielką siatę pięknych świeżych kasztanów, więc doszła
mi ona do dźwigania w drodze powrotnej.
Oczywiście w drodze
powrotnej jak zawsze Leoś "juś męciłem się" i "nie mogę iść, "weś
mnie na ląćki").
Mniej więcej wygląda to tak, chociaż to było akurat z innego
powrotu z przedszkola :)
Przy późniejszej
próbie robienia ludków, chłopcy wytrzymali ok 5 min, Ksawery może 8 min, a
potem ja sama te ludki robiłam....
A to długonose potwory Ksawka:







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz