Moja lista blogów

poniedziałek, 3 października 2016

Jesienne nadrabianie. Różności.


Trójka Klasowa

Na początku września stałam się przewodniczącą komitetu rodzicielskiego w trójce klasowej w szkole u Starszaka :)
Na razie jest ok, dzień chłopaka za nami, przed nami Dzień Nauczyciela i są już lekkie spięcia i skrajnie różne zdania, zarówno w przedszkolu Leo jak i w szkole starszaka.
Ludzi mocno ponosi, a ja nie uważam, żeby zawód nauczyciela, na tyle odstawał od innych zawodów, żeby w każdym roku obdarowywać nauczycieli drogimi prezentami, bez przesady!

***


Jesienne infekcje

Najpierw złamanie ręki i tydzień przerwy w szkole, przerwa od zajęć pozalekcyjnych, teraz znowu tydzień w domu, bo obaj chłopcy mają infekcję, a ja razem z nimi.
Powoli wychodzimy na prostą, ale dopiero dziś ze względu na pogodę wyszliśmy na spacer. Tak to kisimy w domu i uwierzcie, którzy nie mają dzieci - to nie slogan, idzie oszaleć!
Tydzień temu przepadły nam urodziny koleżanki z grupy Leosia, w tą niedzielę wybieramy się na urodziny kolegi Ksawusia z przedszkola, oby się udało!

***


Kontrola nr 2

We wtorek 27.09 pojechałam z Ksawerym na drugą kontrolę do przychodni szpitalnej.
Przyjechaliśmy na tyle wcześnie, że byliśmy pierwsi:)
Szybciutko to szło. Zanim wróciliśmy z RTG z I piętra, to już z 30 osobowej kolejki nikogo nie było :D
Pani dr - wyglądała jakby przeszła na emeryturę ze 20 lat temu :) była mega niemiła, oschła i wyniosła. Najpierw gadała coś cichaczem do pielęgniarki, a potem kazała się Ksawusiowi położyć, bo drut będzie wyciągać.
Mnie zmroziło. Mówię, że mąż mi przekazał, że to ma być dopiero w październiku i że w znieczuleniu miejscowym, a ona na to, że dziś i bez znieczulenia, bo to za dużo roboty i bardziej boli ukłucie niż samo wyciąganie druta. No i Mu harat! i wyciągnęła.
Mnie się zrobiło słabo, musiałam sobie usiąść, rozebrać się do t-shirta i na prawdę byłam bliska omdlenia. OCHYDA!
Ksawek tylko raz kwiknął, więc jak na Niego to sukces.
Po tej części zabiegu, Pani dr sciągneła szynkę z ręki Starszaka, wyciągnęła spod leżanki piłę tarczową i .... harat - kolejny raz, ucieła szynę gipsową, tak, żeby nie blokowała już stawu łokciowego.
Po tych przeżyciach, poszliśmy na czekoladę :)

Kolejna kontrola z wyciągnięciem druta nr 2 już za 3 dni. Grrr



***


T-mobile

Tu może kiedyś wrócę do tematu.
W skrócie, myślałam, że w naszym kraju nie ma większego syfu od Orange.
Jest i to jest T-Mobile...
Straciłam kasę, nerwy, czas, a teraz biegam i sama odkręcam to, co schrzanili  pracownicy T-mobile narażając mnie np. na karę za zerwanie umowy w Orange po wypowiedzeniu u nich mojej umowy bez mojej zgody.
Do tego cała masa innych absurdalnych i skandalicznych błędów pracowników - szok!
Jestem w trakcie pisania skargi, wczoraj wypowiedziałam im umowę.

***


Samodzielne zasypianie

U naszego starszego syna wraz ze szkołą pojawiła się odwaga zasypiania samemu bez trzymania za rękę lub bliskiej obecności rodzica.
Co prawda po bajce czytanej codziennie na dobranoc, przy zapalonej lampce przy łóżku, ale to i tak bardzo ułatwia nam rodzicom życie i jednak wydłuża wieczory.

***


Ząb

Nie wiem czy o tym wspominałam, ale nasz Starszak nie ma jeszcze zębów stałych. Generalnie niejadki ponoć tak mają.
Po konsultacjach ze stomatologiem mieliśmy czekać do 7 urodzin i potem ewentualnie rtg panorama i decyzja co dalej.
Dzisiaj ot tak, stwierdziłam, że sprawdzę te Jego ząbki, a tu tadam! ruszają się! :) no proszę!
matczyna intuicja :P

***


Neofobia żywieniowa

przypadkiem widziałam reportaż o terapeutce, która zajmuje się tym tematem dogłębnie. Temat nowy, świeży, bagatelizowany i wyśmiewany przez lekarzy w przychodniach.

 ***




Ludki z kasztanów

Pewnego dnia po szkole i przedszkolu, z:
torbą moją (wielką, pełnych wszystkich przydatnych rzeczy typu chusteczki, żele antybakteryjne, kurteczki w razie "w", picia dla obu, bułeczek z posypką itd.)
tornistrem,
2 reklamówkami zakupów,
2 badylami ukrytymi dzień wcześniej przez Ksawka w przyblokowych zaroślach
 poszliśmy na osiedle "za tory", kawał drogi, szukając kasztanów.
Znaleźliśmy i Ja tymi kijami pozrzucałam całą wielką siatę pięknych świeżych kasztanów, więc doszła mi ona do dźwigania w drodze powrotnej.



Oczywiście w drodze powrotnej jak zawsze Leoś "juś męciłem się" i "nie mogę iść, "weś mnie na ląćki").
Mniej więcej wygląda to tak, chociaż to było akurat z innego powrotu z przedszkola :)




Przy późniejszej próbie robienia ludków, chłopcy wytrzymali ok 5 min, Ksawery może 8 min, a potem ja sama te ludki robiłam....


A to długonose potwory Ksawka:








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz