Ksawery i Jego
dociekliwość... ... ...
na marginesie – zanim miałam
dzieci, myślałam, że nigdy w życiu nie mogłabym prosić swojego potomka o ciszę.
O zamknięcie tej ślicznej paszczy na kilka sekund :P o nie zadawanie pytań. Walczę, ale zdarza się w
krytycznych momentach zmęczenia zbywam dziecię swe.
I czasem już nie mogę
się doczekać września, kiedy mam zamiar w końcu szukać pracy. Wrócić. Po ponad
5 LATACH siedzenia z dziećmi w domu!
To było na marginesie,
a teraz meritum.
Po szpitalu i rozmowie
z lekarzami, dopytujemy o badanie na pasożyty i robale u dzieci. Chcemy zrobić
takowe pierworodnemu.
Oczywiście ten
podsłuchuje i muszę potem wszystko gęsto tłumaczyć.
No więc opowiadam
troszkę humorystycznie, że będziemy brać Jego kupę do pojemników i zawozić do
sanepidu.
Ksawery: a co oni
tam robią?
Ja: będą grzebać w
Twojej kupie
Ksawek myśląc, że
żartuję: co Ty to opowiadasz!
Ja: no mówię Ci,
poważnie!
On: no to chyba to
raczej jest PUPOLATORIUM a oni tam są GNOJARZAMI!
Proszę się nie gorszyć.
Już tłumaczę, bo sama
byłam zgorszona.
Otóż w Pszczółce MAI
jest odcinek o żuczku gnojarzu co te kule z gnoju toczy. Kiedyś pytał mnie Smyk
co to jest GNÓJ no to powiedziałam, że kupy, stąd właśnie taki sympatyczny ciąg
skojarzeń :P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz