Zaczął się dla Smyka
miesiąc pełen prezentów :)
Dziś imieniny, w
czwartek św. Mikołaj, który zostawia dla Niego prezenty nie tylko w naszym
domu, potem Aniołek, który zostawia prezenty pod wszystkimi choinkami, jakie
Smyk zobaczy, potem urodziny…takiemu to dobrze :)
Prawda jest taka, że
Smyk i tak jest rozpieszczany i dostaje prezenty czy jest okazja czy nie. Sam
nawet mówi: „ooo, znowu plezenty!”
Od poprzednich urodzin
rozpoczął się Ksawkowy etap rozwoju mowy, od kilku niewyraźnych słów do bardzo
bogatego, pstrokatego, ukwieconego, zabawnego świata słów, zdań, wyliczanek, piosenek,
rymów, bajek, opowiadań, fantazji – nie zamykającej się buzi :D
Dziś słyszę z fotelika
z tyłu:
„Mamoo,
tak apropos….” coś tam coś tam…Lekki
szok!
Kolejne zaskoczenie –
poszliśmy na górkę, bo spadło troszkę śniegu, wzięliśmy nowo zakupione
jabłuszko. Ksawek siadł i po prostu zjechał! Potem przodem tyłem, ha ha hi hi, w
końcu mówi:
„Mamo, Ty
mi nie pomagaj, ja wyjdę do góly sam” no i
Mama stała na górze, a Smyk samoobsługowy zjeżdżał jak szalony.
Po pierwszym zjeździe
krzyknął : „Aleeee ciaaad!”


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz