W sumie już 13 miesięczniaka :)
Leo zmienia się z dnia na dzień. Jego rozwój jest rozbrajający, codziennie zaskakuje nas czymś nowym.
Coraz więcej stara się mówić:
tata, mama, dam, tam, bam, am
Wszystko rozumie - zanosi swoje brudne pieluszki do kosza, sprząta zabawki, tuli misia, husia misia, całuje soczyście szczególnie Mamę i Tatę, bo brat się brzydzi :) To, co do Niego mówimy bardzo uważnie słuchając na prawdę rozumie. Ba! nawet kiedy rozmawiam z Ksawkiem i np. wtrącam "no to ładne kwiatki!" Leo biegnie i obłędnie rozbrajająco marszcząc całego pysia wącha głośno noskiem szukając tych kwiatków :) Jest prze prze uroczy, zabawny i rozbrykany.
Ma już swoje zdanie, ma swoje fochy, ulubione rzeczy, mini-pasje. Zaczyna się buntować. Jego standardowym NIE jest natychmiastowe położenie się na plecach na podłożu i wyginanie się w łuk. Robi to baaardzo mądrze, bo nie fika do tyłu bez rozumu, tylko obraca się za siebie, ocenia sytuację i delikatnie w zależności od rodzaju podłoża rzuca się (mięki dywan, łóżko) lub delikatnie od siadu do leżenia rozkłada się na twardszych podłogach. Ma bzika na punkcie drzewek i szumiących listków, uwielbia kwiatki, pieski i ptaszki. Zawsze pierwszy słyszy też "ijo ijo", kocha muzykę i bardzo ładnie tańczy (Ksawek się kiwał z nogi na nogę a Leo ma całe układy choreograficzne), Leo tańczy nawet w aucie samą głową i nóżkami, czasem tańczą tylko rączki, czasem tańczy całym sobą i wtedy umieramy ze śmiechu. Reaguje wybuchami śmiechu kiedy widzi duże drewniane, woskowe postaci - czy to reklama restauracji i stojący wielki kucharz czy indianie w parku rozrywki,czy figury w muzeum.
Ach, byłabym zapomniała - ulubione zajęcie, skrajnie złośliwe - rozlewanie napojów na podłogę. Celowo. Specjalnie. Ze śmiechem i ucieczką, z poczuciem bezkarności.
Bardzo też donośnie i wyraziście się skarży, głównie na Ksawka. Zanim Go zacznie lać, to przychodzi na skargę, mówi bezsłownie i ciągnie mnie za rączkę w miejsce konfliktu.
Z innej beczki - kilka dni temu przebił sie kolejny ząbek, górna czwórka, nie obyło się bez krwi i płaczu.
Wczoraj natomiast ugryzł Go komar tuż pod okiem i ma cień pod spuchniętym okiem. Wygląda jak limo :/
Leo zmienia się z dnia na dzień. Jego rozwój jest rozbrajający, codziennie zaskakuje nas czymś nowym.
Coraz więcej stara się mówić:
tata, mama, dam, tam, bam, am
Wszystko rozumie - zanosi swoje brudne pieluszki do kosza, sprząta zabawki, tuli misia, husia misia, całuje soczyście szczególnie Mamę i Tatę, bo brat się brzydzi :) To, co do Niego mówimy bardzo uważnie słuchając na prawdę rozumie. Ba! nawet kiedy rozmawiam z Ksawkiem i np. wtrącam "no to ładne kwiatki!" Leo biegnie i obłędnie rozbrajająco marszcząc całego pysia wącha głośno noskiem szukając tych kwiatków :) Jest prze prze uroczy, zabawny i rozbrykany.
Ma już swoje zdanie, ma swoje fochy, ulubione rzeczy, mini-pasje. Zaczyna się buntować. Jego standardowym NIE jest natychmiastowe położenie się na plecach na podłożu i wyginanie się w łuk. Robi to baaardzo mądrze, bo nie fika do tyłu bez rozumu, tylko obraca się za siebie, ocenia sytuację i delikatnie w zależności od rodzaju podłoża rzuca się (mięki dywan, łóżko) lub delikatnie od siadu do leżenia rozkłada się na twardszych podłogach. Ma bzika na punkcie drzewek i szumiących listków, uwielbia kwiatki, pieski i ptaszki. Zawsze pierwszy słyszy też "ijo ijo", kocha muzykę i bardzo ładnie tańczy (Ksawek się kiwał z nogi na nogę a Leo ma całe układy choreograficzne), Leo tańczy nawet w aucie samą głową i nóżkami, czasem tańczą tylko rączki, czasem tańczy całym sobą i wtedy umieramy ze śmiechu. Reaguje wybuchami śmiechu kiedy widzi duże drewniane, woskowe postaci - czy to reklama restauracji i stojący wielki kucharz czy indianie w parku rozrywki,czy figury w muzeum.
Ach, byłabym zapomniała - ulubione zajęcie, skrajnie złośliwe - rozlewanie napojów na podłogę. Celowo. Specjalnie. Ze śmiechem i ucieczką, z poczuciem bezkarności.
Bardzo też donośnie i wyraziście się skarży, głównie na Ksawka. Zanim Go zacznie lać, to przychodzi na skargę, mówi bezsłownie i ciągnie mnie za rączkę w miejsce konfliktu.
Z innej beczki - kilka dni temu przebił sie kolejny ząbek, górna czwórka, nie obyło się bez krwi i płaczu.
Wczoraj natomiast ugryzł Go komar tuż pod okiem i ma cień pod spuchniętym okiem. Wygląda jak limo :/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz