Nienawidzę!!!
Nienawidzę
przedszkola! Nienawidziłam swojego i nienawidzę Ksawkowego!
Nie wiem co jest w
tym przedszkolu, jakie syfy, że nic im nie daje rady i czepia się akurat mojego
dziecka!
Jestem w szoku szczerze
powiedziawszy, bo weszłam w ten rok przedszkolny optymistycznie. Po
czteromiesięcznej przerwie od przedszkola i chorób tym samym, nastąpiła pełna
regeneracja, powrót sił, a do tego szczepionka uodparniająca i zmiana klimatu
i....i no właśnie, ciśnie się bluzg.
Ksawek ma gorączkę
38.2. Katar i boli Go gardło.
5 dni. Tyle wytrzymał. A w zasadzie to 3 dni, bo już w środę mówiłam, że mówi przez nos.
Ciekawe kiedy Leon zacznie swoją turę...
I co my mamy z tego
cholernego przedszkola??? NIC poza syfami!
Ani rezultatów uspołeczniania
dziecka, czasu na własny rozwój i pracę, ani spokoju kiedy dziecka nie ma w
domu, a jeszcze za to płacimy. Grrrrrrrrrrrrrrrrr
Do tego nianie
krzyczą sobie po 2 tysiące, ja osobiście mam za duże doświadczenie, żeby moc
robić to, co wolałabym na początek, bo nie wyobrażam sobie od razu wskoczyć na
1,5 etatu na full obroty plus weekendy i stanowisko kierownicze. A na innych w
mojej branży płacą mniej niż ja miałabym płacić niani. Ektra. Po prostu ekstra.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz