Tym razem tyle
wytrzymał Starszak w przedszkolu bez chorowania.
Tak, znowu jest chory!
W sobotę w nocy wstał z
krzykiem, że Go bolą uszy, rano płakał, że boli Go gardło, potem zalał Go
katar, pomęczył kaszel i chrypa i wieczorem w niedziele dostał gorączki 38,4
stopni...
Faktycznie, przedszkole
wiele Mu daje, a najwięcej gorączek, chorób i alergii dodatkowych.
Nie wiem o co chodzi z
tym cholernym przedszkolem, ale nie dość, że wszystkie dzieci zdrowe On znowu
chory, to jeszcze od razu dostał wysypek i jeszcze robi za przeproszeniem pianę
zamiast kupy, co Mu się nigdy nie zdarzyło i zastanawiam się – co tu jest
grane???
Ufam, że panie, które
dla Niego gotują na prawdę wiedzą co robią i są w pełni świadome (mam z nimi
stały kontakt), więc gdzie leży problem? Czy np. w tym, że jak Smyk nie chce
nic jeść to jednak dadzą Mu tego naleśnika w składzie z mlekiem, bo w sumie to
przecież niewiele mleka? Czy nawalają Panie z grupy, które dają Mu nie to co
miał przygotowane przez panie kucharki?
Szlag mnie trafia!
Oczywiście Leo też
złapał mega katar i jeszcze zarazili mnie!
Noce znowu są wspaniałe
i pięknie nieprzespane, jeden chyrla, drugi nie może oddychać przez katar i
budzą się co chwilę.
Było miło, ale się
skończyło.
Tata poszedł do pracy,
my znowu sami siedzimy w domu. Nikt nas nie odwiedza, bo siejemy zarazę i my również uziemieni. Bombastycznie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz