Ferie.
My jak zwykle
zamiast być w górach i wdychać świeże powietrze, to siedzimy=dusimy się w
Krakowie z 3 stopniem alarmu smogowego, z chorobami chłopców i korbą od
siedzenia w domu.
Ksawery dostał od
wychowawczyni na ferie swoją pierwszą lekturę do przeczytania. 45 stron.
Obliczyliśmy minimum
i maksimum stron na dzień i zaczęliśmy nową przygodę.
Po trzech dniach
Ksawery wczoraj nie mógł zasnąć i stwierdził, że chce czytać. Wziął lekturę i...
ją skończył! Czytał uczciwie, bo go przepytałam, mało tego, nie podglądał co
jest na końcu. Chciał, ale sam powiedział, że to bez sensu i woli
niespodziankę.
Miód na moje serce
:)
Czytaj synu czytaj,
potem będziemy czytać razem i wymieniać się książkami!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz