To wielkie
wydarzenie dla nas :)
Ksawery przeszedł
prawdziwą szkołę (życia). My też.
Zaczął od
koszmarnego złamania swojej wiodącej lewej ręki - zniechęcony, przestraszony i
nieśmiały. Potem zaczął szybko odnajdywać się wśród swoich nowych kolegów, nowego
otoczenia, nowej pani i nowej rzeczywistości.
Trudności w nauce
spowodowane obniżoną małą motoryką i ogromem obowiązków, które Go zaczęły chyba
przerastać i w końcu wspaniałe rezultaty naszej ciężkiej pracy przez te
wszystkie miesiące.
Był płacz nie raz i
nie dwa, mój i Jego, krzyk nie raz i nie dwa, mój i Jego.
Nie było łatwo.
Ja sama nie mogłam
się przestawić na tryb inny niż perfekcyjny. Bo ja taka byłam w szkole.
Wszystko od linijki,
czyste, schludne i równe.
Mój syn jest
bałaganiarzem, nie dba o detal i czystość w zeszycie. Pozaginane rogi, plamy,
dziury, rysunki na brudno na brzegach kartek, nie do końca wymazane
niestarannie litery ołówkiem itp., itp.
Ja obowiązkowa,
sumienna i punktualna, on ma generalnie wszystko w nosie, a przynajmniej tak to
wygląda. Zapomina o zadaniach, nie zależy Mu na zrobieniu tego, co trzeba, byle
dłużej się bawić. Wszystkie dzieci w świetlicy odrabiają lekcje, mój syn nie,
bo nie ma ochoty.
Stał się po drodze
krnąbrny i pyskaty. Zaczął przynosić sporo uwag wpisanych do dziennika, zeszytu
lub ustnie kierowanych do mnie i do Taty.
Szczerze
powiedziawszy to ręce nam nie raz opadały z bezsilności.
Z pozytywnych
kwestii to nasz syn przestał być nieśmiały i łatwo nawiązuje relacje z dziećmi.
Szaleje jak każdy chłopak. Jest klasowym łobuzem (czy mogłabym się tego
spodziewać po Jego karierze w przedszkolu :)? chyba nie).
Z każdym dniem
jednak jest lepiej.
Nadal Ksawek nie
jest zdeterminowany żeby umieć więcej niż mniej, jednak powoli małymi kroczkami
udaje nam się osiągnąć małe sukcesy.
Tuż przed feriami
pani Go pochwaliła, że chętnie zgłasza się do tablicy i wykonuje zadania.
Nadal nie mamy
rozwiązanej kwestii pisania prawą ręką - nadal chodzimy co miesiąc do poradni
na konsultacje. Nie wiem już sama co z tego wyniknie i martwi mnie to czy jeden
"głupi" wypadek nie zmieni Jego życia na zawsze, ale słuchamy głosu
serca i głosu Ksawka - On póki co chce pisać prawą ręką, więc niech tak będzie.
Wg pani psycholog
Ksawery ze swoją motoryką nie ma możliwości pisać tak ładnie jak teraz już
pisze w zeszycie - co świadczy ponoć o tym, że musi wkładać ogromniasty wysiłek
w te swoje literki... nie przychodzi Mu to tak naturalnie jak innym dzieciom. Pani
z poradni była zdziwiona Jego obecnym pismem (że takie równe w końcu wychodzi
:)).
Naszym wielkim
sukcesem jest czytanie. Ksawery nie potrafił sklecić słowa.
Na tle klasy wypadał
kiepsko.
W tym momencie dostaje
5 z płynnego czytania i sam przeczytał lekturę 45 stron w 3 dni i jestem z tego
powodu bardzo dumna z Niego.
Widać w nim też
ścisły umysł - zdecydowanie woli matematykę. Uwielbia liczyć, dodawać,
odejmować, sam zadaje sobie zadania spoza programu - uczy się mnożyć i dzielić,
mimo, że o tym nie wie.
Przejawia też spore
zaciekawienie geografią, co jest, nie ukrywam miłe, bo pewnie wyssał to z
mlekiem Matki ;)
Ostatnio zadaje
mnóstwo pytań dotyczących wulkanów, planet, skał, rzek itd.
Na pewno nie ma
talentu plastycznego (ja też nie miałam, to przychodzi z wiekiem :P) ale ma
zdolności techniczne.
Zobaczymy jak ze
sprawnością fizyczną, bo od 13 lutego zaczyna swój pierwszy w życiu
"WF" :).
Mam nadzieję, że
kolejny semestr nie będzie tak burzliwy i pozwoli nam wszystkim na dobre
odnaleźć się w szkolnej rzeczywistości...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz