Moja lista blogów

sobota, 4 lutego 2017

Zakończenie I semestru

To wielkie wydarzenie dla nas :)
Ksawery przeszedł prawdziwą szkołę (życia). My też.
Zaczął od koszmarnego złamania swojej wiodącej lewej ręki - zniechęcony, przestraszony i nieśmiały. Potem zaczął szybko odnajdywać się wśród swoich nowych kolegów, nowego otoczenia, nowej pani i nowej rzeczywistości.
Trudności w nauce spowodowane obniżoną małą motoryką i ogromem obowiązków, które Go zaczęły chyba przerastać i w końcu wspaniałe rezultaty naszej ciężkiej pracy przez te wszystkie miesiące.
Był płacz nie raz i nie dwa, mój i Jego, krzyk nie raz i nie dwa, mój i Jego.
Nie było łatwo.
Ja sama nie mogłam się przestawić na tryb inny niż perfekcyjny. Bo ja taka byłam w szkole.
Wszystko od linijki, czyste, schludne i równe.
Mój syn jest bałaganiarzem, nie dba o detal i czystość w zeszycie. Pozaginane rogi, plamy, dziury, rysunki na brudno na brzegach kartek, nie do końca wymazane niestarannie litery ołówkiem itp., itp.
Ja obowiązkowa, sumienna i punktualna, on ma generalnie wszystko w nosie, a przynajmniej tak to wygląda. Zapomina o zadaniach, nie zależy Mu na zrobieniu tego, co trzeba, byle dłużej się bawić. Wszystkie dzieci w świetlicy odrabiają lekcje, mój syn nie, bo nie ma ochoty.
Stał się po drodze krnąbrny i pyskaty. Zaczął przynosić sporo uwag wpisanych do dziennika, zeszytu lub ustnie kierowanych do mnie i do Taty.
Szczerze powiedziawszy to ręce nam nie raz opadały z bezsilności.
Z pozytywnych kwestii to nasz syn przestał być nieśmiały i łatwo nawiązuje relacje z dziećmi. Szaleje jak każdy chłopak. Jest klasowym łobuzem (czy mogłabym się tego spodziewać po Jego karierze w przedszkolu :)? chyba nie).
Z każdym dniem jednak jest lepiej.
Nadal Ksawek nie jest zdeterminowany żeby umieć więcej niż mniej, jednak powoli małymi kroczkami udaje nam się osiągnąć małe sukcesy.
Tuż przed feriami pani Go pochwaliła, że chętnie zgłasza się do tablicy i wykonuje zadania.
Nadal nie mamy rozwiązanej kwestii pisania prawą ręką - nadal chodzimy co miesiąc do poradni na konsultacje. Nie wiem już sama co z tego wyniknie i martwi mnie to czy jeden "głupi" wypadek nie zmieni Jego życia na zawsze, ale słuchamy głosu serca i głosu Ksawka - On póki co chce pisać prawą ręką, więc niech tak będzie.
Wg pani psycholog Ksawery ze swoją motoryką nie ma możliwości pisać tak ładnie jak teraz już pisze w zeszycie - co świadczy ponoć o tym, że musi wkładać ogromniasty wysiłek w te swoje literki... nie przychodzi Mu to tak naturalnie jak innym dzieciom. Pani z poradni była zdziwiona Jego obecnym pismem (że takie równe w końcu wychodzi :)).
Naszym wielkim sukcesem jest czytanie. Ksawery nie potrafił sklecić słowa.
Na tle klasy wypadał kiepsko.
W tym momencie dostaje 5 z płynnego czytania i sam przeczytał lekturę 45 stron w 3 dni i jestem z tego powodu bardzo dumna z Niego.
Widać w nim też ścisły umysł - zdecydowanie woli matematykę. Uwielbia liczyć, dodawać, odejmować, sam zadaje sobie zadania spoza programu - uczy się mnożyć i dzielić, mimo, że o tym nie wie.
Przejawia też spore zaciekawienie geografią, co jest, nie ukrywam miłe, bo pewnie wyssał to z mlekiem Matki ;)
Ostatnio zadaje mnóstwo pytań dotyczących wulkanów, planet, skał, rzek itd.
Na pewno nie ma talentu plastycznego (ja też nie miałam, to przychodzi z wiekiem :P) ale ma zdolności techniczne.
Zobaczymy jak ze sprawnością fizyczną, bo od 13 lutego zaczyna swój pierwszy w życiu "WF" :).

Mam nadzieję, że kolejny semestr nie będzie tak burzliwy i pozwoli nam wszystkim na dobre odnaleźć się w szkolnej rzeczywistości...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz