Już po szczepieniu. ŚWINKA
ODRA RÓŻYCZKA. W gabinecie szczepień okazało się, że przegapiliśmy szczepienie
na pneumo! Miały być cztery dawki, będą trzy. Decyzja podjęta, że odpuszczany
jedną dawkę pneumo. Tak więc dziś zostaliśmy przy MMR 2.
Nie lubię szczepień,
zawsze gdzieś tam jest obawa, tym bardziej, że Leo ma dopiero 12 miesięcy. Lekarka
zapewniła mnie, że to nie ma znaczenia kiedy czy 12 czy 13 czy 15 miesięcy. Ponoć
zdarzyły jej się tylko 2 przypadki poszczepiennej różyczki, bez gorączki.
Ksawuś był
szczepiony dużo później, ze względu na moje antyszczepieniowe nastawienie oraz Jego
alergie na biało jaja kurzego, na bazie którego jest ta szczepionka hodowana. Nic
Mu nie było, ale z kolei Leo zawsze po szczepieniach miał 38 stopni gorączki. Zobaczymy.
To czego
nie lubię w takich chwilach to znajomych, którzy właśnie tuż po tym jak
zaszczepiłam dziecko „udowadniają” mi jak wielki błąd popełniłam i jak
nieoczytana jestem w nowości z internetu na ten temat... Ja czuję się znacznie
mądrzejsza niż byłam 4 lata temu, nie czytam głupot w necie, nie słucham innych mam i chcę ufać lekarzom
i to im zostawiam mimo wszystko leczenie moich dzieci.
Nie wiem dlaczego matki
tak mają, że lubią straszyć i być mądrzejsze od innych matek, a już nade
wszystko uwielbiają stawiać diagnozy i leczyć na odległość bo „ich jak miał
takie objawy to było to to i to i trzeba mu podać to i to”. Grrrrr!
Z wizyty kontrolnej
inna rzecz nas martwi bardziej. Leoś spadł z wagi :( Niewiele, ale spadki w tym
wieku się nie powinny zdarzać...a Ten piernik mały nic nie je od 3 tygodni. I
to nie mówię tego, jak inne mamy, których dzieci jak zjedzą troszkę mniej od
taty to już pada stwierdzenie „on nic nie je!”, moje dzieci na prawdę nie jedzą
:(
To chyba jednak geny
niejedzenia, jestem załamana...
Lekarka po dość
długiej rozmowie kazała mi go „tuczyć” i dawać to co lubi i biegać za nim z
łyżeczką – tak więc nie ma lekko, znowu to samo co z Ksawkiem tylko wcześniej. Walka
o każdy kęs....
:(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
Za miesiąc kontrola
wagi.
DEJA VU...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz