Moja lista blogów

środa, 20 sierpnia 2014

Niejedzenie genetyczne



To jakiś koszmar...
Znowu ledwo żyjemy z Tatą.
Nie mam już nadziei, że Leon będzie normalnie jadł.

Urodził się z wagą 4160, więc teraz powinien ważyć niecałe 13 kg, a waży niecałe 10 kg czyli tyle co w marcu!!! Pół roku temu!
Do 6go miesiąca był grubym misiem na 97 centylu, który jadł wg lekarzy za dużo.
Teraz jest takim samym niejedzącym dzieckiem jak Ksawek.
Nie w sumie nie, jest ZNACZNIE GORSZYM NIEJADKIEM!!!!
Od ok. 1,5 miesiąca nie chce jeść i apetyt ma marny. W ciągu miesiąca spadł z wagi, co nie powinno się zdarzyć.
Przedwczoraj miał cały dzień stan podgorączkowy z temp. najwyższą 37,7.
Byłam z nim u lekarki, nic nie widzi, mówi, że czasem dzieci miewają wyższe temperatury, ale to nie gorączka.
Gardło ma lekko spulchnione, ale to zapewne od ciągłego darcia i od rzygania (bo rzyga dość często jak tylko mu nie spasi cokolwiek w paszczy).
Od 3 dni nie je w zasadzie nic.
Ok. 5:00 nad ranem pije mleko z sinlakiem, potem czasem w ciągu dnia wciśnie na siłę jogurcik waniliowy lub coś słodkiego i na zimno, potem wieczorem kilka łyżek kaszki (4-6 łyżeczek, nie więcej), dziś 2 malutkie okruszki jajecznicy, czasem kawalątko chleba – taki kwadracik 5 mm / 5 mm, czasem kilka kawalątek parówki,  i to wszystko. Jeszcze kilka dni temu zjadał chociaż na noc porządnie, a teraz nic.
Pije, dziś mało, zazwyczaj bardzo dużo. Robi rzadkie kupy i robi ich po 4-6 dziennie!!!
Nie wiem czym on ....&%$##@@@ te kupy robi i po czym.
Lekarka dała nam jakieś proszki na jelita, z probiotykiem i czymś na odporność.
Przerobiliśmy już wszystkie metody, dla nas metoda BLW to metoda rzucania jedzeniem o podłogę.
Zmienialiśmy miejsca posiłków, czas, częstotliwość, biegaliśmy z łyżeczką, włączaliśmy bajki, piosenki, filmy, dawaliśmy telefon do zabawy, jedzenie przy wspólnym stole, w terenie na spacerze – N I C!
Nie je naprawdę nic. Nawet suchą bułkę wyrzuca i się śmieje. Jak tylko widzi zbliżającą się łyżeczkę zaczyna się tak drzeć, że cierpnie skora na głowie. Pierwsza łyżeczka zawsze obligatoryjnie na siłę wepchnięta, druga- jeśli otworzy buzię – jest szansa, że zje. Najczęściej kończy się na drugiej łyżeczce.
Codziennie leci do kosza kilka słoików, jogurtów, zup, chleba itd.
Próbowaliśmy miksowane i niemiksowane, nasze normalne i te ze słoika – ze słoikai te dla dzieci mniejszych po 6 miesiącu i te na roczniaków – żadne nie wchodzą.
Z gotowanych jednego dnia dostał kiedyś barszcz biały, krem z marchewki z królikiem, krupnik i wszystko poszło do kosza i tak jest codziennie – zupa bieżąca Ksawkowa, ewentualnie nasza zupa, zupa z zamrożonych porcji w specjalnych proporcjach i potem słoik.
Dziś użyliśmy ostatniej nie próbowanej metody – zupa zmiksowana na gładko przez smoczek i z butelki. Jak tylko poczuł zupę walną o ziemię i skończyło się.
Słyszę jak burczy Mu w brzuchu, tak jak Ksawkowi i nic nie mogę zrobić.
To jest skrajnie frustrujące.
Ksawek dziś 3 godziny walczył z barszczem czerwonym i krokietem, nie zjadł nic, tak jak wczoraj i przedwczoraj.
Tak się przy tym również darł, że zmęczony zasnął na podłodze.
Potrzebujemy pomocy i nie wiemy kto jeszcze mógłby nam pomóc :(

Leon ząbkuje w sposób dramatyczny, pewnie to też zmniejsza ochotę na jedzenie, ale wcześniej zwalaliśmy to na zęby i upały, upałów nie ma a apetyt zmalał.
Po tym pobycie w szpitalu zaczęło się wszystko chrzanić i nie odrobimy tego chyba nigdy :((((

Pojutrze wyjeżdżamy nad morze, a ja jak tylko pomyślę o jedzeniowych przepychankach jest mi słabo :((((

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz