Moja lista blogów

wtorek, 12 sierpnia 2014

NIANIA




 Nastąpił pewien przełom. Chyba z powodu kompletnego braku nadziei, że coś się zmieni w tej kwestii w naszej rodzinie.
Tata i ja od ponad 4,5 lat jesteśmy przy dzieciach non stop. Nikt nigdy nam nie pomagał w opiece, nikt nigdy nie zajął się dziećmi tak, żebyśmy mogli wyjść z Tatą chociażby na zakupy. Tak więc obie przeprowadzki sami, ostatnia z miasta do miasta, 60 km, ja w 8 mies. ciąży i wszędzie z nami trzylatek.
Czy to Castorama, czy Ikea, czy Obi- cały czas z dziećmi.
Marzyło mi się, że w końcu kiedyś usłyszę od najbliższych – przyjadę, popilnuję, wyjdę na spacer, a Ty sobie ugotuj/posprzątaj/zrób zakupy/odpocznij/cokolwiek. Nie wymagałam broń boże, że codziennie, nawet, że raz w tygodniu, ba! byłabym szczęśliwa gdyby to wydarzało się raz na miesiąc.
Czy to taka zbrodnia, że chcielibyśmy z Tatą spędzić 1 wieczór w miesiącu razem bez dzieci?...iść do kina, na kolację..? dlaczego słyszymy, że to fanaberia?

Dziecko moje w kółko zadające to samo pytanie – kiedy do Niego przyjadą, kiedy zadzwonią, kiedy wezmę do siebie i w kółko to samo, że nie teraz, że później, że kiedyś – jakby nadal nie rozumieli, że dla dziecka KIEDYŚ to abstrakcja, poza tym nienawidzę obietnic rzucanych ot tak, nie bardzo wiem po co, że to, że tamto, że siamto, chyba tylko dla tej chwilowej radości z obietnicy, a potem. NIC lub wmawianie, że było inaczej.

Ja pół dnia stoję w garach, a moje chłopaki siedzą w domu i patrzą na plac zabaw przez okno, bo ja mam swoje obowiązki i nie mogę wyskoczyć codziennie natychmiast na spacer czy na plac na 3 godziny, bo nikt mi nie ugotuje dla moich niejadków, nikt mi nie puści zmywarki itd. Jakby było miło, gdyby ktoś poświęcił swój drogocenny czas...

Jednak minęło blisko 5 lat, głowa oczyszczona z marzeń, skoro nie może być naturalnie musimy znaleźć tzw. „przyszywaną”  ciocię dla dzieci. Trudno.

Ciągle słyszymy, że inni mieli gorzej, że inni mają gorzej, że my mamy luksus i że narzekamy itd., że skoro tamci dali radę to i my musimy sobie radzić. No mercy!

Nic na siłę zdziałać się nie da, jeśli ze środka nie wypływa potrzeba to jest to walka z wiatrakami.

Podsumowując – chyba dojrzałam psychicznie do zatrudnienia niani.
Tydzień temu daliśmy ogłoszenie, mamy mnóstwo zgłoszeń, w przyszłym tygodniu pierwsze spotkania.

Decyzja podjęta, głowa przestawiona, to Tata znowu stracił pracę, mało tego, chyba będziemy musieli się bujać po sądach, bo poza chamstwem i mobbingiem, łamaniem praw autorskich doszło do braku zapłaty, więc ratuje nas tylko sąd.

Tak tak, inni mają gorzej, pamiętam...









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz