:)
Mama w końcu się przełamała i ...
tadam!
jeżdżę sobie do pracy autem :):):)
Mało tego, jeżdżę już ze Smykiem!
W sobotę na życzenie Starszaka pojechaliśmy
razem we dwoje na targi książki.
Strasznie szkoda, że byliśmy tylko na końcówce….
Za to spotkaliśmy pana Cejrowskiego i
obejrzeliśmy sporo stoisk dla dzieci w tym z grami logicznymi, z których ja
osobiście bym nie wychodziła.
Ksawkowi też bardzo się podobało :P
We dwoje, bo Leonek nadal mocno
przeziębiony, już Mu przechodziło, ale potem wyszedł 2 x na to zimno po
starszego brata do przedszkola i znowu to samo.
Dwa razy udało nam się namówić dziadka na odebranie Ksawusia z przedszkola, żeby Leo nie ciągnąć na pole, ale na tym się skończyło...
Jak sami nie przyprzemy do muru to nie ma samowolnej oferty pomocy.
W ogóle to minął rok odkąd babcia przestała przychodzić do Leonka.
Miało być na chwilkę, a na chwilę była pomoc, i znowu radzimy sobie sami, jak zawsze.
Tata ma/miałby ciekawe opcje, nowe propozycje, oferty współpracy, a tu taka lipa z czasem, nie ma szans.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz