Moja lista blogów

środa, 14 października 2015

Moje dziecko przymusową ofiarą ustawy o żywieniu...



MOJE DZIECI JEŚLI JEDZĄ TO NIEWIELE. KAŻDA ZJEDZONA PORCJA TO DLA MNIE RADOŚĆ.
OD NIEDAWNA STARSZAK CORAZ ŁADNIEJ JADŁ, RÓWNIEŻ W PRZEDSZKOLU, PRÓBOWAŁ CORAZ WIĘCEJ NOWYCH SMAKÓW...

Teraz nie je nic!
Wraca z przedszkola zupełnie głodny i spragniony.

Czy ktoś w domu podaje swoim dzieciom kompot bez cukru?
Zupę, ziemniaki, mięso etc - bez soli?...
Naleśniki z serem - bez cukru..?

Czy my rodzice na prawdę nie mamy szans decydować o tym, co nasze dzieci mogą, a czego nie?
Ja rozumiem jeść zdrowo - niektóre "konkurencyjne" przedszkola sprawdzałam kilkakrotnie w zeszłym roku i było dużo dań na parze, z piekarnika, dużo warzyw, kasz, owoców - bardzo mi się to podobało. U nas bywało różnie z menu, niektóre pozycje były dla mnie nie do przyjęcia, owszem.
Ale bez soli, cukru? Jaki to ma sens?!
Czy jakakolwiek restauracja pozwoliłaby sobie na wyeliminowanie tych dodatków?
Poza zdrowiem to ma jeszcze smakować!
To nie jest "mechaniczne wtłaczanie" jedzenia, samo jedzenie ma być przyjemne do cholery! Może w ogóle tabletki zamiast jedzenia, będzie zdrowo!



Niech się lepiej powietrzem w Polsce zajmą, w szczególności w Krakowie.
Moje dziecko ma jeść bez soli, bez cukru, hmmmm jak zdrowo!
A że oddycha tym syfem i truje się na każdym spacerze i przy każdym otwarciu okna, non stop kaszle i łyka leki – a co tam! Byle bez soli i cukru…
Ręce opadają…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz