Moja lista blogów

poniedziałek, 28 września 2015

Classic Moto Show 2015 & Slow food



Muzeum Inżynierii Miejskiej

Fajna atrakcja dla chłopaków małych i dużych.
Najbardziej nietypowa jak dla mnie to możliwość mazania przez chłopaków pisakami po starym Żuku i trąbienie klaksonem w tirze etc.







Po wizycie w muzeum poszliśmy coś zjeść i okazało się, że na Kazimierzu, gdzie się zresztą wychowałam i mieszkałam 20 lat, jest teraz jakiś boom na mobilne budki z jedzeniem, modne slow foody były wszędzie.
Zjedliśmy frytki belgijskie – bez szału, sosy były ok., Ksawek jadł naleśnika z nutellą i był zachwycony, Leo spróbował 2 frytki, ale potem już rzucał ptaszkom i pieskom :)



Wracamy do auta, a Leonek nagle płacz i woła, że on tam chce iść – pytam: chcesz iść na spacerek?! Leo żałośnie – TJAAAK! No i poszliśmy.
To było niesamowite. Tego mi było trzeba. Spacer, przypadkowy, powolny, nieplanowany, zaskakujący…





Połaziliśmy po starych kątach, po starych kamienicach bez domofonów, po kostkach brukowych, po chodnikach mojego dzieciństwa.
Zaczęło kropić, więc ludzi było mniej. Przypadkiem też trafiliśmy na koncert, na którym nie mieli klatek dla dzieci (żart) więc z powodu uprzejmej cykliczności wydarzenia chyba się wybierzemy z mężem na kolejny koncert 10.10 jeśli uda nam się sprzedać dzieci na 2 godziny.
Niby rzecz prosta, ale u nas – nie ma chętnych, trzeba siłą. Zobaczymy, na razie nie nastawiam się specjalnie.
Wracając ze spaceru spotkaliśmy dziadka, ciocię i wujka, więc zrobiliśmy kolejny raz kółeczko po Kaziku i wylądowaliśmy na burgerach z wozu – pyszne! Mimo, że wtedy nie dałam rady zjeść nawet połowy to wróciłam tam przedwczoraj i jestem zachwycona Rumburakiem.
To  był miły dzień.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz