Rozważania filozoficzne
i nie tylko
Jak to się stało, że na
ziemi jest tylu ludzi? Skąd oni się wzięli?
To pytanie, które
powraca od kilku tygodni, jakby nie do końca odpowiedź była satysfakcjonująca
dla Smyka. Być może odesłanie Go z tym tematem do babci będzie właściwsze.
Moje snucia naukowe o
ewolucji i rozmnażaniu się ludzi na ziemi jakoś chyba Go nie przekonują J
Próbowaliśmy też od
końca, od drugiej strony jakby temat ująć,
z drzewem
genealogicznym, bo akurat o takim wspomniał Tygrysek z Kubusia Puchatka w
książeczce czytanej wczoraj, ale…też jakoś nie bardzo.
Kolejnym pytaniem dotyczącym podobnych w sumie trudnych kwestii było:
Jak i gdzie możemy odwiedzić mamę Perełki?
(Perełka to piesek wujka, a mama perełki zdechła pomiędzy naszym ostatnim a przedostatnim pobytem na wsi).
Chciał też wiedzieć oczywiście gdzie ona teraz jest i dlaczego jej już nie ma.
Przy okazji - w dniu wyjazdu na wieś właśnie, do wspomnianego wyżej wujka o imieniu Leszek (to ważne, dla dalszego ciągu opowieści:)) Smyk bardzo wcześnie rano wstał podekscytowany i mówi zaspany:
Mamo, czy my już dziś jedziemy do tego Leszkowa?
Kolejnym pytaniem dotyczącym podobnych w sumie trudnych kwestii było:
Jak i gdzie możemy odwiedzić mamę Perełki?
(Perełka to piesek wujka, a mama perełki zdechła pomiędzy naszym ostatnim a przedostatnim pobytem na wsi).
Chciał też wiedzieć oczywiście gdzie ona teraz jest i dlaczego jej już nie ma.
Przy okazji - w dniu wyjazdu na wieś właśnie, do wspomnianego wyżej wujka o imieniu Leszek (to ważne, dla dalszego ciągu opowieści:)) Smyk bardzo wcześnie rano wstał podekscytowany i mówi zaspany:
Mamo, czy my już dziś jedziemy do tego Leszkowa?
Obraz z kozy
Kiedyś sprzątam rano
pokój chłopaków, ścielę łóżko Starszaka i nagle widzę coś, co spowodowało u
mnie dreszcze obrzydzenia.
Pytam, wskazując ścianę
nad głową – CO TO?!
Ksawek zupełnie
niewzruszony i nie przerywający swojej zabawy na dywanie:
Koza z nosa.
JA (z obrzydzeniem i w
szoku) CO ONA ROBI NA ŚCIANIE????
Ksawek: …a obraz nią namalowałem!
No. No przecież i w ogóle o co chodzi J
Małpie figle
Potocznie nazywamy
nasze dzieci, szczególnie starsze – małpami.
Uważam osobiście, że
spokojnie można by pokusić się o stwierdzenie, że nawet małpa nie zrobi tego, co
wyprawia nasz pierworodny.
Zakres okrzyków, min,
zwisów, zawisów itd. przekracza pojęcie ludzkiego dorosłego umysłu.
Kiedy pomyślę, że
kolejne ponad 3 miesiące będą z nami non stop obie nasze małpy….
Ja już jestem siwawa
gdzieniegdzie, ale we wrześniu pewnie będę biała jak gołąbek :/
Kłamstwo
Smyk poza tym, że bywa
bezczelny, pyskaty, niegrzeczny i złośliwy to jeszcze zdarza Mu się kłamać jak
z nut.
Kiedyś oświadczył mi
radośnie, że on nie myje rąk w przedszkolu w ogóle, bo inni też nie myją.
Ja akurat bardzo tego
pilnuję, bo wiem, że z brudnych rąk bierze się większość chorób.
Gonię chłopaków do
mycia rąk, najbardziej zaraz po przyjściu z pola.
Starszak poszedł do
łazienki, hop siup i mówi, że już wymył.
Widzę, że kłamie, więc
dopytuję, czy na pewno.. już zaczyna się miotać, ale dalej kłamie, poszłam
osobiście Mu wymyć ręce i pokazałam mu czarną wodę jaka leciała z Jego rąk i
strzeliłam wykład o brudzie, o kłamstwie itd. Było ostro i poważnie.
Na drugi dzień, Ksawek
roześmiany mówi:
Mamo, wiesz co wczoraj
robiłem w łazience jak udawałem, że myję ręce?
Robiłem tak: (tu nastąpiła dźwiękowa prezentacja) – stałem przy drzwiach i udawałem włączony piecyk!
:D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz