Wpis gigant.
Zaczynamy.
****
Troszkę o Leonie.
Przede wszystkim
wszyscy myślą, że jest dziewczynką. Tylko raz się zdarzyło, że jedna mama
powiedziała na placu zabaw do swojego syna:
Poczekaj aż chłopczyk
zjedzie! Aż się głośno zaśmiałam. Tłumacząc swój śmiech, mówię, że jest
pierwszą osobą, która odgadła płeć mego syna, a ona na to, że dlatego, że jest
ubrany na niebiesko J Dobre i to, bo faktycznie miał niebieską bluzę wtedy.
Leonek ma coraz dłuższe
białe loczki, zawsze chciałam, żeby synek miał właśnie takie, więc nie obetnę,
choćby nie wiem co :)
Leonek staje się już
dużym chłopcem…za chwilkę skończy 2 latka, a my z Tatą przytulamy, całujemy,
miziami Go ile wlezie, bo wiemy, że to ostatnie takie chwile i one już nigdy
nie wrócą.
Poza Jego brakiem chęci
mówienia, jest samodzielny, wszystko rozumie, wszystko chce robić sam i mają
coraz lepszy kontakt z Ksawusiem. Ksawuś nawet mówi, że Leon nie musi mówić, bo
on i tak Go świetnie rozumie.
Faktycznie, Leoś
komunikuje się genialnie-niewerbalnie.
Jest uroczym, mądrym
chłopczykiem, tak samo stety-niestety mocno wrażliwym jak Jego starszy brat.
Tak samo też jest
pedantyczny i przeszkadza mu każdy okruszek i czy paproszek.
Teraz ma etap foszków,
„obrażania się”, testowania swojej odrębności i swojego odmiennego zdania.
Najgorzej jest, kiedy
mija Jego pora spania i są jakieś „opóźnienia” w Jego harmonogramie dnia. Tu –
na szczęście – jest zupełnie inny niż Ksawuś – absolutnie żąda drzemek o
ściśle określonej porze, sam przychodzi i woła, że chce spać. Śpi nawet 3
godziny, co Ksawusiowi nigdy się nie zdarzało. W sumie Ksawery przestał spać w
wieku 1,5 roczku, a jak spał to tylko w aucie po 15-20 min. W domu to było
godzinne usypianie i 15 minut snu.
Leo podczas zasypiania musi
mieć wsadzone rączki pod czyjeś krótkie rękawki, tak więc jeśli jest na rękach
u kogoś– wpycha mu łapki pod t-shirt – i nie ma zmiłuj, musi być krótki rękaw
bo inaczej jest awantura.
Poza tym jest fanem
butów i trzeba wszystkie chować do szafek, od razu, bo inaczej Leon je ubiera i
próbuje chodzić, przewraca się i płacze (bo oczywiście najlepsze są te
największe :))
Leonek lubi też
piosenki, ostatnio hitem jest AUTOBUS z pokazywaniem.
Leo chce wtedy wejść do
telefonu. Wyciąga nóżkę i dotyka ekranu i pokazuje, że chce tam iść. Podobnie
jest z bajkami w TV i książeczkami oraz z domkami z klocków i z resorakami.
I to nie na żarty, bo
płacze i koniecznie chce spełnić swoją zachciankę, co jest oczywiście rozbrajające.
***
Udający nic-niewidzenie
rodzice i ich dzieci potwory
Och jak mnie to
maksymalnie wkurza!
Dwie sytuacje z
ostatnich dni:
1) Sala Zabaw dla
dzieci do lat 4.
Leo próbuje się bawić,
ale wciąż biegają tam dwie złośnice około 7-8 letnie i ich kolega na oko ok. 10
letni.
Wyrywają Leonowi
zabawki, popychają Go, rzucają w Niego piłkami itd.
A mamusie siedzą i
gadają o tym, która jaką farbą kolor robiła, jakie paznokcie i gdzie były na zakupach itd.
Popijają kawkę i
kompletnie zapomniały, że nie są w knajpie, tylko w sali zabaw dla dzieci i że
nie mają jej wynajętej na wyłączność.
W końcu, po kilku
uwagach i braku reakcji poinformowałam Panią z obsługi, że dość tego, że skoro
te dzieci nie potrafią się bawić to niech wyjdą z sali dla małych dzieci i
koniec i kropka. Pani poszła do mam, przekazała, by wzięły stamtąd dzieci, ale
one miały to głęboko gdzieś.
Pani z obsługi
rozłożyła ręce, kiedy po kolejnej prośbie panie mamy miały ją w dupie i tyle.
Uważam, że powinna była
je wyprosić.
Wyszliśmy my i zresztą
wszystkie inne dzieci.
Zaraz po nas na
parkingu pojawiły się właśnie owe mamy z wesołą trójką.
Dziewczynka wzięła
kamień i …rzuciła w auto obok !
A mamusia…? Złapała ją
za rękę i ją po prostu zlała…No i o czym tu dyskutować z taką matką…czemu się
dziwić…porażka.
Dziś w ogrodzie
doświadczeń, Leo skacze na jednoosobowej trampolinie.
Wołam Go, że
wychodzimy, a Leo buntownik usiadł sobie na brzegu po drugiej stronie i siedzi.
Nagle od tyłu podbiega do Niego po drugiej stronie siatki chłopczyk, lat ok. 8
i nagle drze paszczę i stroi miny do Leona. Leon aż podskoczył i uciekł
przestraszony do mnie.
Rozglądam się i nic. No
więc pytam chłopca, co wyprawia i dlaczego tak się zachował, że przestraszył
Leonka itd. Dziecko nic, tylko się na mnie gapi i nie spuszcza wzroku tylko
patrzy mi prosto w oczy w taki sposób, że zastanawiałam się sporą chwilę tej
walki wzrokowej, czy on to powtórzy. Szału dostałam.
Opieprzyłam dziecko i
głośno mówię do męża, że nie wierzę, że to dziecko jest tu samo!
(a stało tam poza nami
tylko troje dorosłych zagadanych, że hej).
No i w końcu szanowna
pani mama mówi, „to ja jestem jego mamą proszę pani i nie zauważyłam sytuacji!”
No rzesz ….. stoi tam,
sytuacja cała trochę trwała, więc miała 100 razy okazję zareagować, ale skoro
już tak bardzo była zajęta rozmową to chociaż mogła przeprosić za syna, ale
oczywiście nic. No więc jeszcze na koniec rzuciłam jej co o tym myślę, ale chyba
średnio ją to obeszło.
Nie kumam takich akcji.
Nie lubię zwracać uwagi
cudzym dzieciom, bo nie życzyłabym sobie, żeby ktoś zwracał je moim dzieciom,
ale skoro rodzic czy opiekun nie reaguje, a sytuacja dotyczy moich dzieci to
cholera kto ma reagować?!
***
Czwartkowy Ogród
Botaniczny, tradycyjnie, po kontroli
Odebrałam Ksawunia
wcześniej z przedszkola i pognaliśmy na kontrolę do przyszpitalnej poradni
alergologicznej na Strzeleckiej no i tradycyjnie poszliśmy do Ogrodu
Botanicznego.
Wizyta się nie odbyła,
bo ostatnią „załatwiali” Tata + babcia, bo mama była w pracy, no i Tacie się
godziny pomyliły i jak przyszliśmy ze Smykiem, to pani doktor była już na
urlopie.
Mimo to, Ogród
Botaniczny uwielbiamy, więc było z korzyścią, bo dłużej i potem jeszcze
dojechał Tata z Leonem.
***
Sobotni Alarm Ząbkowy
Wczoraj byliśmy
umówieni na fajne spotkanie w restauracji mojej znajomej. Bardzo mi na Tyl
zależało, bo to bliska mi osoba, dawno się nie widziałyśmy, ona nie zna moich
dzieci, ja nie byłam u niej w restauracji…
Rano akcja, Leo się
budzi z takim krzykiem, że postawił nas na równe nogi i krzyczy i pokazuje, że
go boli. Pytam – uszko? On że tak. Potem zaczął pokazywać gardełko i płakał tak
non stop kilka godzin i tylko na rączkach a tu znowu długi weekend, nasza
lekarka na urlopie do 11.05…Na szczęście inna lekarka, z tego samego szpitala,
do której mam pełne zaufanie, bo ona się nami rok temu opiekowała w szpitalu i
była niesamowita.
Dziadek zadzwonił , że
zabiera Ksawusia do siebie i że pójdą na rower i pod Wawel, gdzie była moc
atrakcji majówkowych, i do wesołego miasteczka pod Forum…Smyk miał super dzień,
a my z Leonem u lekarza.
Byłam pewna, że od tego
prawie 2 miesięcznego kataru ma zapalenie ucha.
Dostał paracetamol,
potem ibum forte i przeszło.
Ładnie jadł, nie miał
gorączki.
Diagnoza mnie bardzo
zdziwiła – stan zapalny wokół trójki.
Kilka maści i
przechodzi.
Dyskusja z panią doktor
wprawia mnie w stan powątpiewania niestety.
Mimo, że są koleżankami
z nasza panią pediatrą to mają TOTALNIE skrajne poglądy w kwestii leczenia.
Ta pani doktor, znana w
Polsce z trafnych diagnoz, zaproponowała nieśmiało zupełnie inny sposób
leczenia alergii Ksawusia. Kusi mnie to, bo chętnie odstawiłabym sterydy, bo chętnie
bym go jednak odczulała, bo chętnie zakupiłabym i posiadała w domu adrenalinę,
niekoniecznie w zastrzyku, bo chętnie zaszczepię obu chłopców na meningo typu B
i C (zrobimy to w wakacje po powrocie z Węgier
– koszt - w sumie wyjdzie grubo
ponad 2 tysiące – Polska rzeczywistość), bo chętnie bym ich odrobaczyła, tak
nawet na wyrost, żeby zobaczyć, czy 100%-owe
objawy u Ksawka nie są przypadkowe, a wyniki badań są byle jakie i
niedokładne.
Z drugiej strony nasza
lekarka, która nas zna od ponad 5 lat, zawsze nam pomagała, zawsze pod ręką,
pod telefonem, zawsze pomocna i to ona w sumie można powiedzieć uratowała
Ksawkowi 2 x życie, ale ona nie chce na razie odstawiać nam sterydów, a wręcz
zwiększa dawki, nie bierze na razie pod uwagę odczulania Starszaka ze względu
na Jego niską wagę, adrenalinę też mi odradza, ze względu na mój porywczy
charakter i tendencje do nadreakcji – to ja akurat sama nawet stwierdziłam, że
troszkę się obawiam posiadania takiej mocy w domu. Argumenty tej drugiej
lekarki też jednak brzmią sensownie, że przecież nie zrobię Mu krzywdy, a
jedynie w sytuacji krytycznej mogę Mu uratować życie.
Mam mętlik w głowie.
***
Park Doświadczeń
Mama na rowerze jest
szybsza od Taty, dzieci i auta! :P:P:P
W końcu mam rower i
sezon rozpoczęłam.
Tata z dziećmi autem,
ja rowerem. I w jedną i w drugą stronę byłam szybsza! Ha ha ha :D



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz